vs
2
:
1
02 stycznia 2012 r.| 18:30


Strzelcy

Kartki

Skład

Pozostałe informacje

  • SędziaLee Probert

Relacja

Fulham ogrywa Kanonierów dodał: dKosinski | źródło: Anglia.goal.pl | 02.01.2012 20:32

Fulham ogrywa Kanonierów

Bobby Zamora  |  fot. Nick

Zespół Arsene'a Wengera mimo tego, że prowadził od 21. minuty po bramce Laurenta Koscielnego ostatecznie przegrał na wyjeździe z Fulham. Po drugiej żółtej kartce dla Djourou gospodarze ruszyli do ataku i w nieco ponad dziesięć minut za sprawą Sidwella i Zamory zdołali zapewnić sobie komplet punktów.

Komplet widzów zgromadzony na Craven Cottage mógł być świadkiem niezłego meczu rozgrywanego w szybkim tempie. Oba zespoły stworzyły sobie około 40. okazji, a połowa strzeleckich prób znalazła swoje miejsce docelowe w świetle bramki rywali. Do pełni szczęścia kibiców brakowało tylko tego by popisy strzeleckie zarówno gospodarzy jak i zespołu Kanonierów były nieco groźniejsze dla golkiperów.

Spotkanie rozpoczęło się dość powolnie, ale z minuty na minutę tempo gry rozkręcało się. Pierwszą szansę na zdobycie bramki miał Gervinho. Piłka dośrodkowana z prawej strony boiska minęła wszystkich zawodników walczących pod bramką Stockdlae'a i z dużym impetem wylądowała przy reprezentancie Wybrzeża Kości Słoniowej. Iworyjczyk mimo dobrego zamysłu nie zdołał jednak strzałem z woleja lewą nogą umieścić piłki w siatce.

Minutę później równie groźną akcją Arsenalowi odpowiedział Bobby Zamora. Anglik wykorzystując swoją bajeczną technikę oszukał w tej sytuacji kilku rywali i znalazł sobie miejsce na strzał. Futbolówką przeleciała między nogami zdezorientowanego Laurenta Koscielnego, ale na posterunku był Wojciech Szczęsny, który poradził sobie z tą próbą bez większych problemów.

Następnie mecz przeniósł się bardziej do środka pola, brakowało dobrych szans, ale na szczęście tylko przez kilkanaście minut. Już w 20. minucie natomiast padła pierwsza bramka w tym spotkaniu.

Arsenal rozgrywał atak pozycyjny, a na strzał zdecydował się Gervinho. Piłka po jego strzale trafiła w Aarona Ramseya i wydawało się, że z tej akcji mógł wyniknąć już tylko szyderczy uśmiech kibiców rywali. Jednak po tym rykoszecie w posiadaniu piłki nadal byli goście, Gervinho dograł do Ramseya, a Walijczyk z 16. metra dośrodkował miękką piłkę w pole karne przeciwników. Defensorzy Fulham skupili się na graczach ofensywnych Arsenalu, a w szczególności na ich najlepszym strzelcu, Robinie Van Persiem.W tym czasie do piłki najwyżej wyskoczył Koscielny i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.

Graczej Arsene'a Wengera chcieli od razu pójść za ciosem i od razu stworzyli sobie kolejną bramkową okazję. Wychodząc z szybkim atakiem pozycyjnym Kanonierzy wymienili kilkanaście podań, które złożyły się w naprawdę przepiękną akcję zakończoną szansą stworzoną dla Ramseya. Walijczyk otrzymał piłkę na około 10. metr przed bramką Stockdale'a od Gervinho i oddał niezły strzał, ale tym razem górą był młody bramkarz The Cottagers.

Fulham przetrzymało kilka minut naporu Arsenalu i gra wyrównała się, a najbardziej widocznym zawodnikiem na boisku stał się Bryan Ruiz, który kilka razy zaprezentował techniczne fajerwerki. Do końca pierwszej połowy tempo gry jednak wyraźnie opadło i jedyną ciekawą i składną akcją, którą zobaczyli kibice był indywidualny rajd Riise, ale po jego dośrodkowaniu w piłkę nie trafił Zamora i wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Druga odsłona zaczęła się dość leniwie i piłkarze rozkręcali się przez pierwsze jej 20. minut. Gdy się już jednak rozkręcili widzowie mogli napawać oczy pięknymi akcjami, a emocji nie brakowało do ostatnich minut spotkania.

W 66. minucie po dośrodkowaniu Johna Arne Riise w polu karnym Dempsey'owi dał się przeskoczyć Mertesacker, ale Amerykanin ostatecznie nie wykorzystał tej szansy i jego próba głową okazała się minimalnie niecelna.

Kanonierzy starali się odpowiedzieć na tą akcję, ale ich ofensywna gra w drugiej połowie wyraźnie pogorszyła się czego idealnym obrazkiem była indywidualna akcja Gervinho z 68. minuty. Iworyjczyk minął kilku rywali, ale jego strzał okazał się na tyle niecelny, że niewiele brakowało by zaliczył on przypadkową asystę Van Persiemu.

Pół godziny po wznowieniu gry wspaniałą akcję miał Bryan Ruiz. Ofensywni zawodnicy Fulham dobrze rozklepali obronę rywala i stworzyli doskonałą okazję dla Kostarykańczyka. Kreatywny pomocnik The Cottagers uderzył z około siedmiu metrów, ale w tej sytuacji Wojciech Szczęsny pokazał swój wielki kunszt bramkarski.

Trzy minuty po tej akcji los wcale nie zemścił się na gospodarzach jak mówi porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach, stało się wręcz przeciwnie bo Arsenal był w coraz gorszej sytuacji. Djourou faulował wbiegającego w szesnastkę Zamorę i otrzymał drugą żółtą kartkę za co wyleciał z boiska. Rzut wolny z linii pola karnego wykonywał Kelly, ale trafił on w mur, a konkretnie w Robina Van Persiego.

Po czerwonej kartce dla Szwajcara na boisku zameldował się Sebastian Squillaci, który zamienił Aarona Ramseya, a goście zaczęli grać bardzo defensywnie i skupili się na bronieniu wyniku. Taki styl gry okazał się jednak głupim pomysłem ponieważ Fulham co chwilę stwarzało sobie okazje, a gracze Arsenalu nie potrafili sklecić żadnej akcji wybijając jedynie piłkę jak najdalej od swojej bramki.

W 85. minucie doszło do wyrównania. Po rzucie rożnym do piłki wybiegł Wojciech Szczęsny i popełnił bardzo poważny błąd, którzy piłkarze nazywają po prostu pustym przelotem. Polak chciał wypiąstkować piłkę przed siebie, ale zwyczajnie się z nią minął, a ta wylądowała na głowie Senderosa. Szwajcar odbił futbolówkę w stronę bramki, do niej dobiegł Steve Sidwell i z najbliższej odległości głową zdobył bramkę na wagę wyrównania.

Gdy Kanonierzy pogodzili się już z remisem otrzymali drugi cios od graczy Fulham, który okazał się ciosem nokautującym. W 92. minucie podczas zamieszania w polu karnym Wojciech Szczęsnego piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Bobby'ego Zamory, a ten nie zmarnował takiej szansy i strzałem z półwoleja zmieścił piłkę obok prawego słupka dając swojej drużynie komplet punktów.

Tak jak to ma bardzo często miejsce w ostatnich kolejkach faworyci zgubili punkty, a Martin Jol pierwszy raz w karierze pokonał Arsene'a Wengera, który po meczu wściekły szybko uciekł do szatni, w której zapewne nie szczędził słów swoim podopiecznym.

Fulham - Arsenal Londyn 2:1(0:1)
0:1 Koscielny 21'
1:1 Sidwell 85'
2:1 Zamora 90+2'

Pełna statystyka meczu
drukuj prześlij

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 105 komentarzy

Trias | 03.01.2012 17:43

@Visca el Barcel
Kosztem Chelsea czy na rzecz Chelsea? Jak już chcesz ośmieszać jakiś klub, to przynajmniej uważaj, żeby przy okazji nie ośmieszyć siebie...

michalREAL | 03.01.2012 16:21

Szel

Tylko, że ten klub ma fenomenalną historię, więc milcz.... ;))

Visca el Barcel | 03.01.2012 13:57

Są jakieś pytanie do meczu ? nie pasuje co niektórym ? przecież Fulham już przed meczem był minimalnym faworytem i to sie potwierdziło na boisku wykorzystując błędy kanonierów w końcówce i to im się opłaciło gra do końca...
Cóż Arsenalik stracił teraz 4 miejsce kosztem Chelsea...

Evolver | 03.01.2012 13:41

Kurcze no to nieźle - nie słyszałem o tym, ale zgadza się, że wyniki dziwne...

Oby tylko Tottenham nie był w to zamieszany, bo niektórych może dziwić (mnie akurat wcale) wysoka pozycja Spursów, przez co moga również być na kontrolowanym...

rycerz17 | 03.01.2012 10:35

dexter
też o tym słyszałem... zresztą każdy chyba dostrzega że z tymi wynikami od dłuższego czasu jest coś nie tak

dexter | 03.01.2012 09:44

A ja wam powiem tyle..... na Wyspach wybuchnie jeszcze wieksza afera korupcyjna niz we Wloszech:) Pewni ludzie ze wschodniej Azji przesadzili w tym sezonie i zapewniam was, ze juz w bardzo zaawansowanym stopniu sprawa jest badana przez firmy bukmacherskie i odpowiednie instytucje. Wiec wynikami sie nie podniecajcie.

Konrad Robert | 03.01.2012 08:43

Fajne zawody.Mimo iz Arsenal mial spora przewage na wlasne zyczenie przegral..slowa komentatora C+ przy wyniku 1:1 ..Szczesny zastanawia sie komu podac? Czy gramy na remis czy chcemy wygrac? Grali na remis i przegrali.Tak to bywa.

PietrekCFC | 03.01.2012 06:56

No, ta kolejka wreszcie na plus :) Niech City jeszcze straci punkty z Liverpoolem.

Trias | 03.01.2012 01:45

@rycerz17
\"tak jak przewidywałem Fulham wygrało ten mecz. Arsenal w ostatnich tygodniach miał wyniki ponad stan\"

Faktycznie, Wilki i QPR napierały przez cały mecz, a tu jakoś Arsenalowi udało się wyfarcić remis czy minimalną wygraną. Nie ma co mówić, fuksiarze z nich nie z tej ziemi.

adipetre | 03.01.2012 01:23

Fulham potrzebuje jeszcze 3 pilkarzy.


Arsenal chyba 2, Kanonierom naprawde moze wyjsc na dobre brak awansu do CL, 4 miejsce wg. Wenger nie bedzie porazka, i znowu okienko zostanie przespane. W Arsenalu jest za duzo sredniakow, od lat tak wielu ich przy Emirates nie bylo.

Antonini | 03.01.2012 00:20

przecież nie od dziś wiadomo, że w Londynie rządzi Fulham :D A przy całej mojej sympatii do klubu z Emirates Stadium nie jest mi ich po tym meczu w ogóle żal, bo okazji na gola mieli mnóstwo! A samo widowisko rewelka!

zordon | 03.01.2012 00:09

Frajersko przegrany mecz, malo  brakowalo a z Chelsea mialaby podobny frajerski remis. Druzyny z czolowki chyba ostatnio zapominaja ze to jest liga angielska i tu prowadzenie 1 bramka to nie jest zadne prowadzenie.

Por qué | 02.01.2012 23:59

Co mecz to coraz większa sensacja, ileż w tych ostatnich kolejkach zostało zmarnowanych pkt przez czołówkę.
O Matko!

Tyle szans na zbliżenie się do lidera, a nawet byciem nim w przypadku ManU, że aż głowa boli.

Taka szansa może się już nie powtórzyć.

Sinner | 02.01.2012 23:39

Okres między świętami a nowym rokiem w lidze angielskiej rządzi się własnymi prawami, przez co obfituje kolejkami pełnymi dziwnych wyników. Ze swojej strony mogę być tylko zadowolony, że posłuchałem głosu rozsądku i mimo moich częstych skłonności bukmacherskich, odpuściłem sobie stawianie na ów czas. Dzięki temu zaoszczędziłem kilka dobrych flaszek, bo większość typów była pudłem ; ).
Pozdro i gratki dla fanów Fulham.

Joker | 02.01.2012 23:12

Bardzo ciekawy mecz, sporo okazji do zdobycia gola, w sumie to chyba remis bardziej oddawałby to co się działo na boisku, ale Fulham świetnie wykorzystało gre w przewadze, której przecież aż tak dużo nie mieli, bo ledwie 15 minut z czasem doliczonym, a mimo to grali do końca i strzelili dwa gole...
Poza tym to też nie było tak, że jak było 11 na 11 to w piłke grali tylko Kanonierzy, bo gospodarze też mieli sporo sytuacji i mogli już wcześniej wyrównać...
Szkoda, że Wojtek troche zawinił przy 1. golu, ale też nie można tego rozpatrywać w kategoriach jakiegoś ogromnego błedu... Wystarczyłoby, żeby za nim nie stał Senderos i piłka wyleciałaby na aut, no cóż... W życiu trzeba mieć szczęście, a przy tej interwencji akurat Wojtkowi go zabrakło...
Arsenal też zapłacił za słabą skuteczność w pierwszej połowie, bo był okres gdzie mieli spora przewage i mogli podwyższyć wynik, no ale skuteczność to nie jest ostatnio mocna strona Kanonierów...

1 |2 |3 |4 |5 |6 |7
Goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
Galeria z meczu Polska - Łotwa

Galeria z meczu Polska - Łotwa

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z wtorkowego spotkania reprezentacji Polski z Łotwą. Mecz, który ...

czytaj

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

W sobotę o 12 w Monachium na Stadionie Olimpijskim odbył się mecz gwiazd Ultimate Champions Match. ...

czytaj