Rashford miał zastąpić Raphinhę. Nie dał rady
Marcus Rashford marzy o tym, by pozostać w Katalonii na dłużej, ale z każdym tygodniem szanse na takie rozstrzygnięcie maleją. Do pewnego czasu Barcelona była zdecydowana, aby skorzystać z opcji wykupu i wydać na niego około 30 milionów euro. W lutym zawodnik otrzymał konkretne sygnały, że plan zakłada długoterminową współpracę, a nawet wstępnie ustalono warunki kontraktu.
Kluczowy okres dla Rashforda nadszedł na przełomie marca oraz kwietnia. Wówczas kontuzji nabawił się Raphinha, a Anglik miał zastąpić go w wyjściowym składzie. Do tego czasu był głównie rezerwowym, choć na początku sezonu imponował skutecznością, również pod nieobecność Brazylijczyka.
Hansi Flick pokładał w nim duże nadzieje, ale ten się nie sprawdził. Rashford zawiódł do tego stopnia, że rewanżowy mecz z Atletico Madryt zaczął na ławce rezerwowych, mimo problemów kadrowych i niekorzystnego wyniku. Niemiecki szkoleniowiec uznał, że inni zawodnicy są większą gwarancją dobrej i skutecznej gry.
Był to przełom, który przesądza o przyszłości Rashforda. Na dzisiaj w Barcelonie nie myślą już o jego wykupie. „The Athletic” twierdzi, że skrzydłowy zmarnował szansę, by ostatecznie potwierdzić swoją przydatność dla zespołu. Wszystko wskazuje na to, że latem czeka go powrót do Manchesteru United.









