Bezcenny wynik z Hibernianem
Horror, ale z happy endem. Tak trzeba określić to co się wydarzyło na Łazienkowskiej w czwartkowy wieczór. Przejście Hibernianu to bezcenna wiadomość dla Legii, choć z drugiej strony mocno wymierna w sensie finansowym. Dzięki awansowi do fazy grupowej klub zarobi kolejne miliony euro, a część z nich na pewno pójdzie na wzmocnienia.
Portal meczyki.pl podawał, że Legia chce sprowadzić Kamila Piątkowskiego i Kacpra Urbańskiego. Paweł Gołaszewski z „Piłki Nożnej” podał, że ten pierwszy jest już nawet na testach medycznych w Warszawie.
Pilna jest też kwestia lewego skrzydła. W tym kontekście jak słyszymy odżył temat Darko Czurlinowa, który wciąż nie znalazł klubu i pozostaje piłkarzem Burnley. Tak naprawdę Legia w tym temacie rozmawia już od wielu tygodni, ale do tej pory nie było szans na finalizację umowy, bo zawodnik liczy(ł) na opcje z lepszych lig.
Jagiellonia marzy o jego powrocie
Czas jednak leci, a Czurlinow wciąż nie zakotwiczył nigdzie poza Burnley. Oczywiście, tutaj groźnym konkurentem dla Legii będzie Jagiellonia, która marzy o jego powrocie. Zarówno prezes Ziemowit Deptuła, jak i dyrektor Łukasz Masłowski są w ciągłym kontakcie z piłkarzem i liczą, że Macedończyk wróci do Białegostoku.
Niewątpliwie lepszą ofertę może mu przedstawić Legia, bo w Jagiellonii nie ma po prostu takich zarobków dla piłkarzy jak w Warszawie. Natomiast sam piłkarz ma bardzo duży sentyment do klubu z Podlasia. Jedno jest pewne: w kontekście tych dwóch klubów wszystko się musi rozstrzygnąć do wtorku, bo wtedy trzeba zgłosić piłkarzy do fazy grupowej Ligi Konferencji.
A co do Czurlinowa. Poza innymi przeszkodami (konkurencja, chęć piłkarzy do gry w lepszej lidze) Legia miała z tym tematem czekać właśnie do awansu do fazy grupowej, bo operacja sprowadzenia Macedończyka do tanich nie należy. Teraz, kiedy zastrzyk gotówki jest duży, klub może po prostu pozwolić sobie na więcej.