Maroko znów na fali. Brazylia nie mogła sobie poradzić
Nocne zmagania na mistrzostwach świata rozpoczęły się od hitowego starcia Brazylia – Maroko. Na papierze faworytem była oczywiście ekipa Carlo Ancelottiego, która celuje na tym turnieju w złoto. Afrykański gigant jednak od pierwszych minut wyglądał zdecydowanie lepiej – szybciej operował piłką, a do tego wygrywał fizyczne pojedynki. Marokańczycy zdominowali przeciwnika, spychając go do defensywy i poszukując otwierającego trafienia.
W 21. minucie Maroko przeprowadziło składną akcję, która zakończyła się bramką na 1-0. Brahim Diaz prostopadłym podaniem wypuścił Ismaela Saibariego, a ten w sytuacji sam na sam postanowił przerzucić piłkę nad Alissonem Beckerem. Zrobił to na tyle precyzyjnie, że ta zdążyła opaść i wpadła do siatki.
Wydawało się, że Brazylijczycy znaleźli się w poważnych tarapatach, ale z pomocą ruszył Vinicius Junior. W 32. minucie przeprowadził indywidualny atak, po czym uderzył po długim rogu bramki Yassine Bounou. Golkiper Maroka mógł w tej sytuacji zrobić niewiele, gdyż strzał był bardzo precyzyjny i piekielnie mocny. Gwiazdor Realu Madryt zapewnił swojej drużynie szybkie wyrównanie.
Druga połowa nie była już tak zacięta. Brazylia wciąż grała wolno i bazowała na indywidualnych zrywach. Maroko z kolei stawiało na dłuższe wymiany podań, ale też nie tworzyło realne zagrożenia w polu karnym rywala. Kibiców z całego świata w szczególności zachwycił w tym spotkaniu 18-letni pomocnik marokańskiej kadry, Ayyoub Bouaddi. Nastolatek kompletnie zdominował środek pola, biorąc czynny udział w niemal każdej akcji swojego zespołu. Po takim występie nie może dziwić, że zabiegają o niego największe kluby w Europie.
Szkocja z kompletem punktów, ale Haiti postraszyło
Po hicie Brazylia – Maroko przyszedł czas na mecz Szkotów z Haiti. W tym przypadku również faworyt był wyraźny – to oczywiście drużyna Steve’a Clarke’a. Na murawie nie było jednak widać szczególnie różnic w jakości pomiędzy zespołami. Haitańczycy bazowali na szybkich atakach i robili to naprawdę skutecznie. Do pewnego momentu gra toczyła się nawet pod ich dyktando, ale wówczas szczęście uśmiechnęło się do reprezentacji Szkocji. W 28. minucie gola zdobył John McGinn, korzystając z zamieszania i faktu, że jeden z rywali próbował interweniować, zmieniając tor lotu piłki i kompletnie zaskakując Johny’ego Placide’a. Bramkarz reprezentacji Haiti nie zdołał interweniować.
Ten rezultat utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron Szkocja skupiła się na obronie prowadzenia, generując tym samym dodatkowy problem dla Haiti, które nie mogło już tak często kontratakować. W drugiej połowie Haitańczycy oddali tylko jedno celne uderzenie, wykazując duży brak skuteczności. Szkoci natomiast przetrzymali napór rywala i sięgnęli po trzy punkty.
Turcja czarnym koniem mundialu? Zaczęła od bolesnej porażki
Turcja po raz kolejny w oczach kibiców i ekspertów mogła uchodzić za potencjalnego czarnego konia mistrzostw świata. Nie może to dziwić, bowiem w swoich szeregach ma młode gwiazdy pokroju Ardy Gulera czy Kenana Yildiza oraz szereg piłkarzy grających na wysokim poziomie w najmocniejszych europejskich ligach. W niedzielny poranek Turcy podejmowali Australię, która w tej rywalizacji była skazywana na pożarcie. Finalnie doszło natomiast do sensacyjnego rozstrzygnięcia.
Reprezentacja Turcji faktycznie prezentowała wyższą kulturę gry, dominując w kwestii posiadania piłki, a także oddając więcej strzałów. Brakowało jednak kropki nad „i”, co z kolei napędziło jej rywali. W 27. minucie Nestor Irankunda otrzymał podanie za linię obrony, minął jednego z defensorów tureckiej ekipy, po czym popędził na bramkę i pokonał Ugurcana Cakira.
W drugiej połowie Turcja kontynuowała napór na bramkę Australii. Gol wyrównujący zdawał się być jedynie kwestią czasu, ale konkretów wciąż nie było. Zamiast tego, Australia dobiła swojego przeciwnika, zdobywając drugą bramkę. W 75. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Connor Metcalfe. Jego uderzenie było na tyle precyzyjne, że, mimo dalekiej odległości, zaskoczyło bezradnego Cakira. Ten gol wyraźnie podłamał tureckich piłkarzy, którzy nie zdołali już zareagować. Zaczynają więc mundialowe zmagania od niespodziewanej porażki.









