Belgia – Egipt: podział punktów w Seattle
Thibaut Courtois, Kevin De Bruyne i Jeremy Doku kontra Mohamed Salah i Omar Marmoush – tak zapowiadano starcie Belgia – Egipt. Faworytami tego pojedynku wydawali się podopieczni Rudiego Garcii, jednak rywale wcale nie stali na straconej pozycji. Spotkanie w Seattle zapowiadało się emocjonująco.
Czerwone Diabły kompletnie nie miały pomysłu na sforsowanie defensywy przeciwników. Faraonowie wykorzystali bezradność brązowych medalistów MŚ 2018 i w 20. minucie otworzyli wynik zmagań na Lumen Field. Po szybkiej akcji Emam Ashour przymierzył zza szesnastki, a Courtois nie zdołał zatrzymać uderzenia zmierzającego przy słupku.
Trzynaście minut później golkiper Realu wykazał się po płaskim strzale Mostafy Ziko i tylko dzięki jego znakomitej interwencji Belgowie schodzili na przerwę wyłącznie z jednobramkową stratą.
Po zmianie stron faworyci musieli podkręcić tempo gry. Zaowocowało to wywalczeniem rzutu wolnego tuż sprzed szesnastki przeciwników. W 53. minucie piłki podszedł Kevin De Bruyne i trafił w słupek. Zaledwie dwie minuty później Courtois znowu musiał się wykazać – tym razem po główce Salaha.
W 66. minucie drużyna Rudiego Garcii doprowadziła do wyrównania. Thomas Meunier dośrodkował w kierunku świeżo wprowadzonego Romelu Lukaku, a Mohamed Hany uprzedził doświadczonego napastnika i skierował piłkę do własnej siatki.
Chociaż obie ekipy regularnie kreowały kolejne okazje, to za każdym razem brakowało skuteczności. Rywalizacja w Seattle zakończyła się remisem 1:1.
Belgia – Egipt 1:1 (0:1)
Hany 66′ (sam.) – Ashour 20′









