Bruno Fernandes nie wytrzymał
Bruno Fernandes nie ukrywał frustracji po kolejnym nieudanym występie Manchesteru United. Kapitan zwrócił uwagę na zachowawcze podejście drużyny do pressingu, sugerując, że rywale zbyt łatwo mogli rozgrywać piłkę i nabierać pewności siebie. Portugalczyk podkreślił również, że słaby początek spotkania ponownie postawił jego zespół w trudnym położeniu.
– To oczywiście nie pierwszy raz. Znów zaczęliśmy źle. Nie wywieraliśmy zbyt dużej presji na piłkę, nie mieliśmy zbyt wielu dobrych ruchów bez niej. Wiele rzeczy nie idzie po naszej myśli. Strata bramki na zbyt wczesnym etapie sprawia, że czujemy, że już jesteśmy w nastroju porażki – przyznał Bruno Fernandes w rozmowie z TNT Sports.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Kapitan Czerwonych Diabłów został również zapytany o założenia taktyczne i jasno wskazał, kto odpowiada za wybór sposobu gry. – To menedżer i sztab muszą to zobaczyć, a nie ja. Czasami trzeba być bardziej odważnym pod presją, zaryzykować i zacisnąć zęby, żeby nie czuć się niekomfortowo – podkreślił Portugalczyk.
Bruno Fernandes odniósł się także bezpośrednio do decyzji sztabu, aby nie stosować agresywnego krycia jeden na jednego. – To decyzja sztabu, żeby nie naciskać jeden na jednego i zostawić trochę miejsca za plecami, poczekać na nich i podać im piłkę. Niemniej czasami, kiedy dajesz piłkę tym drużynom, nabierają pewności siebie – zaznaczył piłkarz.
Słowa zawodnika mogą zwiększyć presję na Michaela Carricka. Porażka 1:4 z Como rodzi bowiem pytania nie tylko o dyspozycję zawodników, ale również o taktyczne decyzje szkoleniowca.









