Yamal ma się czego obawiać. Puchacz czeka na starcie z nim
Tymoteusz Puchacz kolejny raz pokazał się z dobrej strony w barwach Sabah Baku. Tym razem zanotował pierwszą asystę w rozgrywkach w fazie zasadniczej. Niestety jego drużyna przegrała z Borussią Dortmund (1:2). W rozmowie z Kanałem Sportowym przyznał jednak, że więcej radości sprawił mu mecz ze Slavią Praga, który mistrz Azerbejdżanu niespodziewanie wygrał. Po rywalizacji z niemieckim gigantem czuł pustkę mimo asysty.
– Zdecydowanie więcej radości sprawił mi ten mecz ze Slavią, który wygraliśmy. Wczoraj czułem pustkę, bo wiedziałem, że to był taki dzień, w którym mogliśmy zremisować. Oczywiście, oni mają jakość niesamowitą i stworzyli więcej sytuacji, pewnie ten wynik jest i zasłużony, ale przy 2:1 mieliśmy stuprocentową okazję i trochę szkoda tego. Bo postawiliśmy dzielnie czoła poza fazami, w których zepchnęli nas defensywy, bo ta różnica jest widoczna. Dlatego oni grają w Borussii, a my gramy w Sabah – mówił Puchacz o meczu z Borussią Dortmund.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Kolejnym przeciwnikiem Sabah Baku w Lidze Mistrzów będzie FC Barcelona. Tymoteusz Puchacz wprost przyznał, że nie może doczekać się meczu z Blaugraną. Już zaciera ręce na rywalizację z Lamine Yamalem. Reprezentant Polski zapowiedział, że nie pozostawi nastolatkowi zbyt dużo miejsca.
– Będę go gryzł okrutnie, po prostu będę tak zafiksowany, żeby dopadać do niego jak najbliżej i żeby w ogóle nie dać mu centymetra przestrzeni, żeby cały czas być w kontakcie z nim – powiedział Tymoteusz Puchacz w rozmowie z Kanałem Sportowym.
Mecz Sabah Baku – Barcelona odbędzie się (25 listopada). Wcześniej azerski klub zagra na wyjeździe z mistrzem Norwegii, czyli Viking FK.









