Fatalne warunki na Wyspach Owczych. Lech podejmie próbę wylotu
Lech Poznań przed tygodniem pokonał na własnym terenie KI Klaksvik 1-0. To wynik, który nieszczególnie spodobał się kibicom, podobnie jak gra mistrza Polski, który bardzo długo nie mógł przełamać rywala i dopiero w końcówce zdobył zwycięską bramkę za sprawą Yannicka Agnero. Nie dziwi zatem, że przed rewanżem obawy są spore.
Coraz więcej kwestii działa na niekorzyść Kolejorza. W rewanżowym meczu z przyczyn formalnych zabraknie Terry’ego Yegbe oraz wspomnianego wcześniej Agnero. Dodatkowo, piłkarze Lecha wciąż pozostają w Polsce, a mecz stoi pod znakiem zapytania. Na Wyspy Owcze mieli dotrzeć w środę, ale z powodu fatalnych warunków atmosferycznych lot był konsekwentnie przekładany, aż wreszcie odwołany i przeniesiony na czwartkowy poranek. Lech poinformował, że próba wylotu zostanie podjęta o godzinie 8:00.
Jeśli Lech wyleci rano i w miarę wcześnie doleci na Wyspy Owcze, mecz zostanie rozegrany w pierwotnym terminie, czyli o godzinie 19:30 czasu polskiego. Problem w tym, że warunki atmosferyczne wcale się nie uspokoiły. Tomasz Włodarczyk na portalu X przekazuje, że sytuacja pogodowa wciąż nie napawa optymizmem.
Lech Poznań walczy o Ligę Europy i jest oczywiście faworytem dwumeczu z KI Klaksvik. Wcześniej marzenia o awansie do Ligi Mistrzów odebrał mu duński Aarhus GF, który w rewanżu odrobił wysokie straty i zwyciężył po konkursie jedenastek.









