Luis Enrique dla Goal.pl ocenił reprezentację Polski. “Tak wygląda w moich oczach”

Luis Enrique
Luis Enrique PressFocus

– W moich oczach Polska to zespół, w którym indywidualny poziom zawodników jest wysoki. Kilku czołowych zawodników już znamy z analizy. Robert Lewandowski? Nie ma sensu mówić o jego wartości dla europejskiego futbolu, bo jest ona oczywista – mówi w rozmowie z Goal.pl Luis Enrique, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

Wywiad z Luisem Enrique jest trzecim z serii naszych rozmów z selekcjonerami grupowych rywali Polaków na Euro 2020. Wcześniejsze – z Janne Anderssonem ze Szwecji i Stefanem Tarkovicem ze Słowacji można znaleźć klikając w podlinkowaną frazę.

Nie ma obaw

Właśnie zaczął się ostatni miesiąc przed Euro 2020. Napięcie rośnie także u zdecydowanego faworyta grupy?

Nie nazwałbym tego uczucia strachem, chociaż faktycznie więcej się myśli o mistrzostwach. To okres, w którym selekcjonerzy bardzo uważnie analizują możliwości swoich piłkarzy. Daleko jestem od podejścia, że w grupie z Polską, Szwecją i Słowacją będzie nam łatwo. Zawsze powtarzam, że nigdy tak nie jest. Zobaczmy choćby na nasze ostatnie zgrupowanie i przebieg meczów w eliminacjach mistrzostw świata. One stanowią dobre odniesienie do tego, o czym mówię (Hiszpania zremisowała z Grecją 1:1, wygrała 2:1 z Gruzją po golu w ostatniej minucie i zwyciężyła z Kosowem 3:1 – przyp. red.). Naszym atutem na Euro na pewno jest to, że pierwsze trzy mecze rozegramy u siebie, w Sewilli. Mam nadzieję, że to wykorzystamy.

Ma dla pana jakieś znaczenie, że UEFA zmieniła miasto-gospodarza?

Bardzo chciałem, byśmy grali w Bilbao, zresztą jak wszyscy. Ale nie mamy wpływu na pewne decyzje. Dla mnie Sewilla to miasto, w którym jako zawodnik najczęściej grałem w reprezentacji. Cieszę się, że zagramy tam z kibicami na trybunach. Wierzę, że będą naszym dodatkowym zawodnikiem, to bardzo pozytywne. Ostatnio graliśmy na Ukrainie i w Gruzji, gdzie fani weszli na stadion. Ich doping dla miejscowych bardzo nas zmotywował.

Polska? Wysoki poziom indywidualny

Był pan zaskoczony inną zmianą – selekcjonera reprezentacji Polski? Nastąpiła mimo awansu na Euro.

Oczywiście! Choć wiele w naszych przygotowaniach to nie zmienia. Po prostu priorytetowo musimy ocenić ostatnie mecze Polaków, ponieważ każdy trener ma swój indywidualny pomysł na drużynę.

Tym najważniejszym meczem w ocenie Polaków jest dla was spotkanie z Anglią?

Odpowiem tak – ostatnio graliśmy z Kosowem w el. MŚ. Wcześniej to samo Kosowo grało w Lidze Narodów właśnie z Anglikami. Wywierało na nich presję, było kreatywne w ataku. W meczu z nami zamknęło się, zmieniło system, wystawiło pięciu obrońców. I my na taki scenariusz zawsze musimy być przygotowani.

A jakie wnioski na temat reprezentacji Polski już pan wyciągnął?

W moich oczach to zespół, w którym indywidualny poziom zawodników jest wysoki. Kilku czołowych zawodników już znamy z analizy. Często zmieniacie system, na przykład przeciwko największym zespołom wychodzicie ustawieniem z pięcioma obrońcami. Ale to nic nowego dla nas, przecież w eliminacjach zderzamy się z różnymi systemami taktycznymi. Na dziś trudno ocenić, jak będzie wyglądał nasz mecz, bo zawsze na drugie spotkanie wpływa to, co zrobiliśmy w pierwszym. Ale powtórzę – nie spodziewam się, że będzie nam łatwo.

Problem bycia Hiszpanią

Gdyby poczytał pan opinie w naszym kraju, w mediach, doszedłby pan do wniosku, że dla Polski dużo ważniejsze są mecze ze Szwecją i Słowacją. Bo teoretycznie te zespoły bardziej leżą w naszym zasięgu.

Wie pan, jaki jest problem w byciu reprezentacją Hiszpanii? Wszyscy wiedzą, ile wygraliśmy w niedalekiej przeszłości i zupełnie zmieniają swój styl na mecz z nami. Widzieliśmy to w marcu w meczach z Kosowem czy Grecją. Robimy analizę tych drużyn, studiujemy ich mocne i słabe strony, a oni później grają przeciwko nam coś zupełnie innego. Rozumieją, że są od nas słabsi, zwykle oddają nam piłkę i zmuszają do grania z przeciwnikiem, którego de facto nie analizowaliśmy. Mówiłem o Polsce, która z najmocniejszymi gra zwykle piątką obrońców, tyle, że to taktyka 5-3-2. Nie zdziwię się, jeśli na nas wyjdzie ustawieniem 5-4-1. Szwecja zazwyczaj wybiega na boisko 4-4-2, przeciwko nam prawdopodobnie to zmieni. To samo mogę powiedzieć o Słowacji. Studiując wcześniejsze mecze naszych rywali jesteśmy w stanie ocenić zachowania zawodników na poziomie taktycznym, ale możemy się spodziewać, że z nami zagrają coś innego. Oczywiście wiemy, że bez względu na to, będziemy faworytami w grupie i musimy potwierdzić to wynikami.

Przygotowując swój zespół do meczu z Polską poświęci pan więcej czasu na rozmowę o Robercie Lewandowskim?

To bez wątpienia piłkarz, który się wyróżnia. Nie ma sensu mówić o jego wartości dla europejskiego futbolu, bo jest ona oczywista. Nie przepadam za dyskusjami o indywidualnościach, bo po pierwsze to przynosi pecha. Po drugie im więcej opowiadasz o danym zawodniku, tym lepiej on gra. Siła naszych trzech grupowych rywali oparta jest na dobrej grze zespołowej. Naszym celem będzie więc zawłaszczenie tej małej okrągłej rzeczy, która się nigdy nie zatrzymuje. Jeśli to osiągniemy, indywidualności rywali czekają gorsze chwile, bo będą miały mniej okazji, by nam zagrozić. Czyli bardziej skupiamy się na sobie: mieć piłkę, zdobywać przestrzeń, tworzyć jak najwięcej okazji, a w defensywie dbać o szybkie przechwyty. Słowem – mieć pełną kontrolę nad meczami. To nasz główny cel na Euro.

Ma pan jakieś powody do zmartwień na miesiąc przed pierwszym gwizdkiem?

Szczerze mówiąc nie jest to coś, czym mógłbym się z panem podzielić. To nie są kwestie, które selekcjonerzy lubią zdradzać publicznie. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze problemem są kontuzje zawodników, a my kilka w ostatnim czasie mieliśmy. Z tym, że nie jest to nic zaskakującego w piłce. Przede wszystkim nie masz wyboru i musisz to zaakceptować. Jestem pozytywnie nastawiony, mam nadzieję, że będę miał wiele problemów z wyborem składu, bo toby oznaczało, że zawodnicy są dostępni. Żałujemy, że urazu szybko nie wyleczy Dani Carvajal.

Reprezentacja zaskakuje Luisa Enrique

Jest pan selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii od 2018 roku. Od tego czasu zespół ewoluował, zawodnicy się zmienili, więc można już ocenić pana wkład w drużynę. Jest pan zadowolony z tego, co się działo w tym okresie?

Jestem więcej niż zadowolony. Nie spodziewałem się, że będzie to wszystko wyglądać aż tak dobrze. Przy naprawdę niewielu sesjach treningowych udało się zrealizować wszystko, nad czym pracowaliśmy. Pod kątem mentalności też jest to dokładnie taki zespół, jaki chciałem mieć. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem zaskoczony, nie spodziewałem się, że będziemy na takim poziomie. Niektórzy zawodnicy odeszli z reprezentacji, w ich miejsce pojawili się nowi, bardzo młodzi, wciąż z ogromnym potencjałem do rozwoju. Mamy młodą drużynę, czyli głodną sukcesów, która dobrze gra w piłkę i tak też broni. Nie wiem, ile uda nam się razem osiągnąć, ale jestem pewien, że będziemy bardzo trudnym i niewygodnym przeciwnikiem dla naszych rywali. Mówię to na podstawie tego, co zawodnicy pokazują mi na treningach. To napawa dużym optymizmem, ale jednocześnie nie oszukujmy się. Kiedy nadejdzie faza pucharowa Euro, awans do kolejnych rund lub konieczność powrotu do domu będzie zależeć od wielu czynników, których nie będziemy w stanie kontrolować. Mam nadzieję, że zespół stanie wtedy na wysokości zadania i dzięki swojej pewności siebie przezwycięży te trudniejsze chwile.

Ma pan poczucie, że odbiór reprezentacji Hiszpanii to patrzenie na was przez pryzmat zwycięstwa 6:0 z Niemcami pół roku temu? Ono wzbudziło nieprawdopodobny szacunek.

Prawdę mówiąc, odkąd prowadzę reprezentację, wszyscy trenerzy, z którymi rozmawiam szanują Hiszpanię nie tylko za wyniki, ale za styl naszej gry. Jestem pewien, że gdyby spytał pan dowolnego selekcjonera, z kim nie chce się mierzyć na mistrzostwach, Hiszpania byłaby wymieniana w gronie dwóch-trzech takich drużyn. Co to znaczy? Że jesteśmy wciąż bardzo silną marką w Europie, nawet jeśli na kilku poprzednich turniejach zawodziliśmy i odpadaliśmy dużo wcześniej niż można się było spodziewać. Naszą motywacją są wyniki sprzed tych gorszych czasów, chcemy naśladować ścieżkę tamtego zespołu. Nasi gracze mają świadomość, że mogą być mistrzami, choć wciąż jesteśmy na poziomie rozwoju. Nie mam jednak wątpliwości, że idziemy w górę.

Na koniec spytam kto jest głównym faworytem do mistrzostwa Europy?

Jeśli spojrzy pan na ranking FIFA i osiągane wyniki, to można wymieniać: Francja, Belgia, Niemcy, Anglia, Włochy, Hiszpania, Portugalia… Teoretycznie wśród tych drużyn powinien znaleźć się przyszły mistrz Europy, ale przeszłość pokazała, że to nie takie proste. Od 1/8 finału może się zdarzyć wszystko. Czy ktoś kiedyś mógł przewidzieć tytuły dla Grecji lub Danii? Euro to turniej, jeśli złapiesz na nim właściwy rytm, a twoi zawodnicy wejdą na swój najwyższy poziom, wszystko zejdzie się w odpowiednim miejscu i czasie, to możesz zaskoczyć świat.

Podziękowania za realizację rozmowy dla Pablo Garcii Cuevasa z hiszpańskiej federacji piłkarskiej (RFEF)

Komentarze