Trener reprezentacji Słowacji dla Goal.pl: Polska faworytem, macie bardzo dużą jakość

Stefan Tarković
Stefan Tarković Slovensky futbalovy zvaz

– My nasz udział w mistrzostwach Europy traktujemy nieco inaczej niż Polacy. Jesteśmy małym krajem, nie docieramy do turniejów finałowych tak często, jak inni. W meczu otwarcia faworytem będzie Polska. Liczba zawodników w dobrych klubach i ligach świadczy o waszej jakości – mówi w rozmowie z Goal.pl Stefan Tarković, selekcjoner reprezentacji Słowacji.

  • Polska zagra ze Słowacją w swoim pierwszym meczu na Euro 2020. Porozmawialiśmy więc ze Stefanem Tarkoviciem o nastrojach na mniej niż 50 dni przed startem mistrzostw
  • Nasi rywale byli ostatnio zmiażdżeni w słowackich mediach po wstydliwych remisach z Cyprem i Maltą. – Słowacja ma długoterminowy problem ze sprostaniem roli faworyta, ale prawdą jest, że te dwa mecze rozebrały nas do naga. Zasłużyliśmy na to, co się pisało – mówi selekcjoner naszych rywali
  • Z Tarkoviciem poruszyliśmy też temat szczepionek, poziomu polskiej ligi, powodów niecodziennego transferu Marka Hamsika do IFK Goeteborg oraz Roberta Lewandowskiego

Polska na papierze silniejsza

Kto jest faworytem meczu Polska – Słowacja?

Polska, bo mówienie o faworytach, to ocenianie tego, co jest na papierze. A wystarczy spojrzeć na liczbę zawodników w dobrych klubach i ligach. Ona świadczy o waszej jakości. Wielokrotnie wcześniej mówiłem, że reprezentacja Słowacji może być konkurencyjna, gdy wszystkie niuanse zaczną działać na naszą korzyść. Ale ufam mojemu zespołowi, na szczęście wynik zostanie ustalony na boisku, nie na papierze.

W Polsce uważa się, że nie ma dla nas ważniejszego meczu na Euro 2020 od tego z wami. Podobnie jest na Słowacji?

Tylko dlatego, że pierwszy mecz w grupie jest ważny dla każdego, kto wywalczył awans na Euro. My nasz udział traktujemy nieco inaczej, bo dla Słowacji każdy mecz jest wyjątkowy. Jesteśmy małym krajem, nie docieramy do turniejów finałowych tak często, jak inni. Dlatego czujemy wielką motywację, a fakt, że tegoroczne mistrzostwa Europy są już drugimi z kolei, na których zagramy, to wielka sprawa.

W jednym Polska i Słowacja na pewno są podobne – obie drużyny zmieniły selekcjonera mimo dobrych wyników w eliminacjach Euro 2020. Był pan zaskoczony swoją nominacją?

Przede wszystkim miałem trudną decyzję do podjęcia, ale uznałem, że jestem gotowy na tę misję. To była jedna z tych sytuacji w piłce, w których przynosi ona niepowtarzalną szansę. Kulisy mojego zatrudnienia nie są szczególnie zawiłe – pracowałem już wcześniej z reprezentacją Słowacji, gdy prowadził ją Jan Kozak i był to długi i bardzo udany okres. Musiał zostać w pamięci, bo przed finałem play offów o awans na Euro, prezes słowackiej federacji skontaktował się ze mną i zaproponował przejęcie drużyny narodowej (Pavel Hapal został zwolniony po październikowych meczach. Władze związku uznały po zwycięskim półfinałowym barażu i porażkach w Lidze Narodów, że wyniki selekcjonera są poniżej oczekiwań – przyp. red.). Pracowałem wtedy na stanowisku dyrektora technicznego SFZ i chciałem pomóc reprezentacji w zaistniałej sytuacji. Ostatecznie wszystko ułożyło się po naszej myśli i po pokonaniu Irlandii Północnej awansowaliśmy na Euro.

Co ze szczepionkami?

Euro 2020 startuje za mniej niż 50 dni. Ma pan jakieś zmartwienia u progu turnieju?

Wiele, ale to normalne, gdy prowadzisz reprezentację. Teraz dodatkowo doszły nam sprawy, na które nie mamy żadnego wpływu. Decyzja o przeniesieniu naszych meczów na inne stadiony wywraca niektóre plany i zmusza do reakcji. Organizację naszego obozu musimy planować praktycznie od zera, w dodatku pod wielką presją czasu. Nie jest komfortowa także sytuacja, w której moi ofensywni zawodnicy nie mają odpowiedniego rytmu meczowego. Do końca sezonu jest jeszcze trochę czasu, muszę wierzyć, że to się zmieni. Oby tylko nikt nie wypadł przez kontuzję…

Ostatnie wydarzenia pokazują, że trener może stracić piłkarza też z innego powodu. Słowacy pojadą na Euro zaszczepieni?

To skomplikowane. Od jakiegoś czasu zajmujemy się tą kwestią, ale trudno znaleźć złoty środek, jeśli chodzi o logistykę. W reprezentacji mamy zawodników, którzy grają nie tylko w Europie, ale też poza nią. Dodatkowo wymagana jest zgoda klubu, bo zawodnicy są w trakcie grania w lidze, a nie ma żadnego badania, z którego jasno by wynikało, jak organizm reaguje na szczepienia będąc poddanym pod obciążenia. Poza tym na Słowacji polityka szczepień nie obejmuje sportowców podlegających innym reżimom niż pozostali ludzie. Na przykład obecnie nie jest możliwe szczepienie osób w wieku poniżej 40 lat.

Krajobraz po wstydliwych remisach

Jak wytłumaczyć to, że w marcowych meczach el. MŚ Słowacja po dobrej grze pokonała Rosję, a wcześniej nie umiała poradzić sobie z Cyprem i Maltą?

Słowacja ma długoterminowy problem ze sprostaniem roli faworyta, ale prawdą jest, że te dwa mecze rozebrały nas do naga. Podczas marcowego zgrupowania było zbyt wiele aspektów, na które nie mogliśmy wpłynąć, a to nas ograniczało. Stopniowo nasi gracze odpadali. Nie mogliśmy powołać Hamsika i Rodaka, później traciliśmy kolejnych zawodników, aż liczba nieobecnych sięgnęła dziewięciu. Przed meczem z Rosją do „strat” dopisaliśmy Dubravkę, Valjenta i Hancka. Sytuacja zmusiła nas do tworzenia całkiem nowego składu, podczas gdy nasi grupowi rywale mogli postawić na stabilizację. To była ich przewaga nad nami. Były też problemy wynikające ze środków bezpieczeństwa związanych z pandemią. Duda, Pekarik i Benes dołączyli do nas przez to półtora dnia przed meczem na Cyprze. Po tym spotkaniu powiedziałem, że nie tylko my stracimy tam punkty, co potwierdziło się niedługo później – Cypr pokonał Słowenię, która wcześniej wygrała z Chorwacją. Nasza grupa jest niezwykle wyrównana. Mecz z Cyprem był inny niż z Maltą, ale krytyka po obu była uzasadniona. Bardzo się cieszę, że reakcja zespołu w meczu z Rosją była adekwatna.

Ta krytyka była ogromna. Przeglądałem przed naszą rozmową słowackie media i trafiłem na określenie „hańba”.

Słowacja to mały kraj, ale kibice są bardzo wymagający i mają wysokie oczekiwania. Reprezentacja cały czas jest w fazie budowy, a obecny model europejskich rozgrywek jest zupełnie inny niż za czasów, gdy pełniłem rolę asystenta Jana Kozaka. Wtedy podczas zgrupowania często jeden mecz był o stawkę, a drugi towarzyski, podczas którego można było bez konsekwencji sprawdzić pewne rozwiązania. Czasem był tydzień na przygotowanie do meczu, było mnóstwo przestrzeni na budowanie systemu gry. Obecnie nie ma ani czasu, ani przestrzeni. Drużynę buduje się pod presją wyniku, każdy mecz jest bardzo ważny. To jednak nas nie usprawiedliwia, bo mamy wystarczającą jakość, by pokonać Maltę i Cypr. Skoro tak się nie stało, krytyka nie może nas dziwić.

Remis z Maltą i przebieg tego meczu – przegrywaliście już 0:2 – to największe rozczarowanie w pana karierze?

Na pewno najbardziej stresujący moment, mam na myśli ten, w którym przegrywaliśmy 0:2. To była trzecia połowa z rzędu, której w żaden sposób nie kontrolowaliśmy. Żeby zmienić sytuację na boisku, musieliśmy dużo pozmieniać w naszych głowach i to się na szczęście udało. Po zmianie stron pokazaliśmy pewność siebie, właściwe podejście, strzeliliśmy dwa gole, niestety zabrakło pełnego odwrócenia tego spotkania. Ale jeśli w pierwszych dwóch meczach było cokolwiek pozytywnego, to właśnie ten moment reakcji.

Skąd Hamsik wziął się w Szwecji

Rozmawiał pan z Markiem Hamsikiem przed jego transferem do ligi szwedzkiej? Jeśli tak – co nim kierowało? Bo kierunek jest zaskakujący.

Tak, rozmawialiśmy o jego przeniesieniu do Szwecji. Dla mnie i dla niego priorytetem była regularna gra przed mistrzostwami Europy. Ponadto jego transfer był specyficzny, ponieważ Marek nie mógł już przenosić się do innych lig. Okno transferowe na Zachodzie było już zamknięte.

Marek Hamsik / PressFocus

Czyli to wciąż – mimo jego braku w marcowych meczach – kluczowy piłkarz pana drużyny, który na pewno pojedzie na Euro, jeśli będzie zdrowy.

Marek jest ważny dla zespołu, ma silną osobowość i nie ma potrzeby nawet o tym dyskutować. Szczególnie doceniam to, że ma bogate doświadczenie, jest zdyscyplinowany i przede wszystkim zawsze w stu procentach gotowy do pomocy drużynie narodowej. To bardzo ważne cechy charakterystyczne dla Marka. Doświadczenie, które zdobył w trakcie swojej kariery, może być decydujące w trudnych meczach. Ale reprezentację Słowacji postrzegam przede wszystkim jako zespół. Marek Hamsik jest jego częścią.

W czym leży problem, że Stanislav Lobotka tak mało gra w Napoli? Rozmawiał pan z nim o tym?

Stano jest wyjątkowym piłkarzem, ma dobrze ugruntowaną pozycję w europejskiej piłce. W jego grze są elementy bardzo ważne dla współczesnej koncepcji gry. W Napoli nie gra wiele, bo ma bardzo mocną konkurencję, ale tak jest we wszystkich wysokiej jakości dużych europejskich klubach. W tej chwili jego praktyka meczowa nie jest wystarczająca. Jednak jest w trakcie wysokiej jakości treningu z najlepszymi graczami na świecie.

Ekstraklasa pod ciągłą obserwacją

Polscy kibice świetnie znają Ondreja Dudę i Lukasa Haraslina. Czy po transferze do ligi niemieckiej i włoskiej stali się dużo lepszymi zawodnikami?

To ciekawe pytanie, bo budzi polemikę, czy lepiej być w dobrym klubie i codziennie walczyć o swoją miejsce w składzie, czy być w nieco słabszym, z mniejszą konkurencją, i regularnie grać. Każdy podejmuje decyzje, które jego zdaniem pomogą mu w zbudowaniu kariery. Lukas Haraslin przeniósł się do dobrego zespołu (Sassuolo – przyp. red.), ma bardzo silnych rywali do „wygryzienia” ze swojej pozycji. Brakuje mu ogrania. Ondrej Duda od dawna gra dla reprezentacji, jest typem gracza, który może być jej liderem. Ma dużą jakość, którą najpierw pokazał w Legii, a teraz regularnie pokazuje w Bundeslidze.

W pana drużynie jest kilku zawodników z polskiej Ekstraklasy – Kuciak, Satka, Holubek. Jak pan ocenia poziom polskiej ligi i jakby porównał go pan do ligi słowackiej?

Polską ligę monitorujemy w każdym tygodniu. Gra w niej wielu zawodników, których mamy pod ciągłą obserwacją. Widzę sporą różnicę między polskimi i słowackimi klubami, jeśli chodzi o możliwości, ale mimo tego macie ten sam problem, co my – nie możecie zaistnieć w europejskich pucharach. Staram się to zrozumieć, dlaczego polskie kluby tak blado wypadają w Europie, ale nie umiem. Wasza liga budzi wielkie zainteresowanie w kraju. Gdyby znieść ograniczenia wynikające z COVID-19, na pewno stadiony byłyby pełne kibiców. Kluby Ekstraklasy w normalnych czasach mają spore dochody z dnia meczowego, jeszcze większe ze sprzedaży praw telewizyjnych, z pewnością też od sponsorów.

Lewandowski wśród gwiazd Euro?

Widział pan już marcowe mecze Polaków?

Oczywiście. Cały czas zbieramy materiały, by mieć jak najwięcej informacji o naszych przeciwnikach, choć nadal jest czas na szczegółową analizę. Jeśli chodzi o pierwszy mecz Polaków, widać było, że Węgrzy są w zupełnie innym momencie budowania reprezentacji. Mają dobrego trenera, który potrafi przygotować zawodników. Mecze z Anglią, największym faworytem grupy, są zawsze niezwykle trudne. Polska nie była daleko od remisu. To byłby świetny wynik, co wiemy z doświadczenia, bo sami niedawno mierzyliśmy się z Anglikami i widzieliśmy ich jakość na własne oczy.

Zabrakło nam w tym meczu Roberta Lewandowskiego…

Moim zdaniem Robert Lewandowski jest obecnie jednym z pięciu najlepszych napastników na świecie. Ma wszystko, co powinien mieć kompletny piłkarz i nie ma trzeba nikogo o tym przekonywać. Jeśli będzie zdrowy, będzie jedną z największych gwiazd mistrzostw. Naszym zadaniem jest zatrzymanie go, ale niech pan nie pyta, jak to zrobić. Zostawię swoje pomysły dla piłkarzy z mojej szatni.

Kogoś jeszcze szczególnie się pan obawia?

Patrzymy na was jak na zespół jedenastu ludzi, nie na biegające po boisku indywidualności. Każda drużyna w naszej grupie ma silne osobowości, które mogą zmienić przebieg meczu i mieć znaczący wpływ na grę zespołu. Wierzę, że będą to dobre mistrzostwa, pełne popisów najlepszych piłkarzy. Chcemy być tego częścią. Motywacja wszystkich graczy będzie na wysokim poziomie. Tym bardziej, że na trybuny wrócą kibice. Z niecierpliwością czekamy na wszystkie mecze. Chcemy reprezentować Słowację tak, jak przystało na finalistów Euro.

Komentarze