Mecz niewykorzystanych szans, aż do 96. minuty
W drugim meczu pierwszej kolejki nowego sezonu PKO Ekstraklasy zespół Legii Warszawa mierzył się w wyjazdowym starciu z Pogonią Szczecin. Wielu zapowiadało to spotkanie jako niezwykle ciekawą rywalizację i niestety trzeba powiedzieć, że lepsze starcie obejrzeli kibice w Radomiu.
Początek meczu należał do zespołu z Łazienkowskiej. To Legioniści szybko przejęli kontrolę nad meczem, prowadzili grę i jako pierwsi stworzyli sobie groźne sytuacje w tym meczu. Raz uderzał Mileta Rajović, ale trafił w środek bramki, a kilka chwil później niefortunnie skierował piłkę do bramki ręką po dobrze rozegranym rzucie rożnym. Kolejne minuty znów upływały pod kontrolą Legii, która dużo rozgrywała w okolicach 30-40 metrów od bramki Pogoni. Piłkarze gospodarzy przed zmianą stron stworzyli sobie właściwie tylko jedną groźną sytuację, w której piłkę mocno i celnie uderzał Nsame, ale na najwyższym poziomie interwencją popisał się Otto Hindrich.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Po zmianie stron pierwsze kilka minut należało do Pogoni, a ogólnie gra mocno się wyrównała. Gospodarze dzięki zmianom częściej znajdowali się pod bramką rywali, ale to znowu Legia skierowała piłkę do siatki. Znów jednak sędzia gola nie mógł uznać, tym razem na pozycji spalonej znalazł się… Mileta Rajović.
W drugiej części drugiej połowy to Pogoń mocniej przycisnęła i kilkukrotnie stwarzała zagrożenie pod bramką Legii. Dobrze tego dnia dysponowany był jednak Otto Hindrich. W 71. minucie meczu kolejną świetną sytuację miał Rajović, ale nie trafił, podobnie jak sekundę wcześniej Łukasz Zjawiński. I gdy zapowiadało się, że oba zespoły zakończą ten mecz remisem, to świetnie w polu bramkowym Pogoni Szczecin odnalazł się Zoran Arsenić, który skierował piłkę do bramki gospodarzy uderzeniem kolanem po dośrodkowaniu z autu. Finalnie Legia wygrała więc 1:0 po akcji w samej końcówce.
Zobacz także: TV Republika pokaże mecz polskiego zespołu w europejskich pucharach!









