Jakubas skomentował letnią rewolucję w Motorze Lublin. „Nie rozumiem lamentu”

"W mojej ocenie, aby dać Motorowi możliwość dalszego rozwoju, potrzebne były zmiany zarówno w szatni jak i sztabie" - powiedział Zbigniew Jakubas w rozmowie z "WP Sportowe Fakty".

Zbigniew Jakubas
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Zbigniew Jakubas

Motor potrzebował zmian, tak twierdzi właściciel

Motor Lublin tego lata przeszedł przewidzą rewolucję. Z klubem pożegnało się wielu bardzo ważnych zawodników, którzy jeszcze kilka miesięcy temu stanowili o sile zespołu. Nie ma także dotychczasowego trenera Mateusza Stolarskiego. Początkowo więc wszyscy zakładali, że przed zespołem bardzo słaby czas. Okazuje się jednak, że ruchy transferowe, które wykonano w zamian są przekonujące. A to zwiastuje dobry czas.

Niemniej wielu wciąż nie do końca rozumie chociażby decyzję o zastąpieniu Mateusza Stolarskiego Mariuszem Misiurą. Trudno się dziwić, gdyż dotychczasowy szkoleniowiec Motoru wykonywał świetną pracę i był ceniony także, a może przede wszystkim, w środowisku. Niemniej Zbigniew Jakubas w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” powiedział o powodach tej decyzji oraz letnich zmian.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Tak duża liczba odejść wynika z konieczności przebudowy drużyny, ponieważ mieliśmy bardzo liczebną kadrę: 32 zawodników, z których część grała w Motorze jeszcze w drugiej lidze. Nie rozumiem lamentu niektórych dziennikarzy i krzykliwych ich tytułów artykułów, jak źle dzieje się w Motorze. Wszystkie decyzje są zaplanowane, przemyślane i konsekwentnie realizowane – powiedział w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.

Trener Stolarski pracował w Motorze trzy i pół roku, z czego dwa lata jako trener w Ekstraklasie. Pamiętajmy, że wcześniej nie pracował jako pierwszy trener na takim poziomie. Otrzymał szansę i ją wykorzystał. Jednak w mojej ocenie, aby dać Motorowi możliwość dalszego rozwoju, potrzebne były zmiany zarówno w szatni jak i sztabie – dodał.

Zobacz także: W ciemno z Marcinem Ryszką #25: Ekstraklasa znów przy Reymonta