„Banda zakapiorów” znów dała znak życia. GKS Katowice pokazał swoją siłę

GKS Katowice pokonał w niedzielę Radomiaka (3:1) i wrócił na zwycięski szlak w PKO BP Ekstraklasie. Alan Czerwiński ujawnił natomiast jak jego zespół reaguje na trudne momenty.

Alan Czerwiński
Obserwuj nas w
fot. Tomasz Karczewski / Alamy Na zdjęciu: Alan Czerwiński

GKS Katowice nie pękł pod presją. Nowa Bukowa znów była twierdzą

GKS Katowice miał za sobą intensywny czas. Najpierw walka o awans do kolejnej fazy kwalifikacji Ligi Konferencji, później ligowe starcie z Radomiakiem. Po porażce z Wisłą Kraków (1:2) drużyna Rafała Góraka chciała szybko odpowiedzieć i udowodnić, że potrafi skutecznie rywalizować na dwóch frontach. Ostatecznie GieKSa odwróciła losy spotkania, wygrywając Zielonymi. Jednym z ważniejszych momentów meczu była akcja, przy której ogromną rolę odegrał Alan Czerwiński.

Doświadczony obrońca opowiedział o kulisach sytuacji z Abdoulem Tapsobą, która pomogła Katowiczanom przejąć kontrolę nad spotkaniem. Jak się okazało, kluczowa okazała się rozmowa w szatni oraz wskazówka od członka sztabu szkoleniowego. – Szczerze mówiąc, w przerwie dostałem bardzo cenną wskazówkę od trenera Darka Mrozka, żeby właśnie tak zareagować na tego zawodnika, bo w pierwszej połowie zbierał wszystkie piłki. To była bardzo cenna wskazówka i dzięki niej padła ważna bramka. Ja po prostu wykonywałem swoje zadanie, które dostałem w przerwie. Starałem się wykluczyć tego zawodnika z gry obronnej i to się udało – usłyszał Goal.pl od Czerwińskiego.

GKS Katowice pokazał charakter po przerwie

Mimo że pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Radomiaka, defensor GieKSy uważał, że obraz gry nie wskazywał na przewagę rywala. Jego zdaniem śląski zespół miał wystarczająco dużo argumentów, aby zdobyć bramkę jeszcze przed przerwą.

– Ogólnie mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Rywal stworzył sobie jedną, może dwie sytuacje, ale to my przeważaliśmy. Brakowało tylko bramki. Było kilka dobrych wejść bokami, tylko trzeba było zamienić je na konkrety – zaznaczył piłkarz.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

– Najważniejsza była nasza reakcja po przerwie. To dla nas bardzo cenne, że jako szatnia, drużyna i sztab potrafimy odpowiedzieć w takim momencie. Wyszliśmy na drugą połowę i zdobyliśmy trzy bramki – podkreślił zawodnik GieKSy.

Nowa Bukowa daje drużynie ogromną siłę

Zwycięstwo nad Radomiakiem było kolejnym dowodem na to, że Arena Katowice stała się bardzo trudnym terenem dla rywali. Passa meczów bez porażki u siebie w spotkaniu o stawkę trwa od listopada ubiegłego roku. Czerwiński wskazał, że ogromną rolę odgrywają kibice.

– Gramy jakby w przewadze jednego zawodnika, bo zawsze mamy ogromne wsparcie naszych kibiców. Dzięki nim gra się łatwiej. Bardzo im za to dziękujemy. Oni są dla nas, my jesteśmy dla nich. Mam nadzieję, że tak będzie dalej i wszyscy razem będziemy jedną pięścią, jak zawsze mówi trener – podkreślił piłkarz.

GKS Katowice ma za sobą także udany dwumecz z Żyliną w europejskich pucharach. Zdaniem Czerwińskiego zwycięstwo nad słowackim zespołem było ważnym impulsem, ale nie można zapominać o lidze.

– Żylina to naprawdę ciekawy zespół młodych zawodników, którzy później są sprzedawani za duże pieniądze. To dobrze budowana drużyna. Tym bardziej cieszymy się, że udało się wygrać i awansować dalej. To było bardzo ważne dla nas, dla kibiców i dla całego miasta – przyznał doświadczony zawodnik.

Czerwiński zdradził również, że poza boiskiem stara się całkowicie odciąć od futbolu. – Potrzebuję dużo odpoczynku od piłki. Spędzam czas z rodziną, robię coś zupełnie innego, piję kawę na tarasie z dwójką dzieci. W ten sposób przygotowuję się do kolejnego meczu. Głowa jest wtedy czysta i gotowa do gry – przekazał zawodnik.

„Banda zakapiorów” nadal działa

Zawodnik odniósł się także do tematu charakteru drużyny. Alan Czerwiński mówił o urazie Mateusza Kowalczyka oraz nawiązał do słów trenera Daniela Myśliwca, który wcześniej określił GKS mianem „bandy zakapiorów”.

– Kowal to żołnierz. To tylko lekkie stłuczenie. Fizjoterapeuci od razu sugerowali zmianę, ale on od razu dał sygnał, że jest gotowy do gry. Taki już jest. Bardzo charakterny. Cieszymy się, że wrócił i jest w stu procentach gotowy – mówił Czerwiński.

GieKSa po zwycięstwie nad Radomiakiem może zatem z większym spokojem patrzeć na kolejne wyzwania. Już w czwartek zmierzy się z Hapoelem Tel Aviv.

Tylko u nas