Transfer, który wzbudza uznanie
Kiedy Górnik Zabrze ogłosił pozyskanie Petera Federico, po krajowym środowisku piłkarskim rozszedł się szmer zaskoczenia i uznania. Piłkarz, który liznął gry nawet w Realu Madryt i wciąż stosunkowo młody? Takie przyjścia do Ekstraklasy zdarzają się bardzo rzadko.
Zabrzanie pod batutą Lukasa Podolskiego w transfery potrafią jednak jak mało kto w Polsce. Dowodów na to w ostatnich latach dostarczyli aż nadto. A na potwierdzenie klasy 24-letniego Federico długo nie trzeba było czekać.
Były gracz Getafe błysnął już w pierwszym meczu z Ferencvarosem, gdy wszed do gry w końcówce. Z kolei w starciu z Radomiakiem strzelił swoje pierwsze gole dla Górnika. W zasadzie w każdym spotkaniu daje coś dobrego drużynie.
Zero euro
W związku z tym rodzi się pytanie ile Górnik musiał zapłacić za takiego gracza? I tu wielka niespodzianka: z naszych ustaleń wynika, że… nic. Jak się dowiedzieliśmy, zabrzanie nie zapłacili Getafe ani euro, ale umówili się z Hiszpanami, iż ci ostatni dostaną procent od kolejnego transferu.
Co więcej, jak ujawnił dyrektor Łukasz Milik w rozmowie z Kanałem Sportowym, piłkarz nie ma klauzuli odstępnego, więc to Górnik będzie dyktował cenę potencjalnym kontrahentom.
To bardzo dobra informacja, bo czasem kluby, aby przyciągnąć piłkarza, na którym bardzo im zależy, zgadzaja się na (niską) cenę odstępnego. Dobrze, że w tym przypadku jest inaczej. Kontrakt Federico obowiązuje do lata 2029 roku.
Oczywiście, to dopiero kilka spotkań, ale jeśli Federico rozkręci się jeszcze bardziej, to Górnik może na nim zarobić naprawdę duże pieniądze. A duet Milik – Podolski dopisze go wtedy do coraz dłuższej listy transferów (Włodarczyk, Yokota, Ennali, Sarapata, Hellebrand, Sow, Ambros…), które pomogły Górnikowi zarobić duże pieniądze.









