Federico nową gwiazdą Górnika? Wszystko na to wskazuje
Górnik Zabrze ma przed sobą dwumecz z AS Monaco, który zadecyduje o ewentualnej grze w fazie ligowej Ligi Konferencji. Wyzwanie jest zatem piekielnie trudne, o ile rywal podejdzie do tego starcia w pełni zdeterminowany. Niezależnie od wyniku tej rywalizacji, start sezonu w wykonaniu ekipy Michala Gasparika może się podobać. Po trzech meczach Ekstraklasy ma na koncie komplet punktów, a dla ekspertów staje się poważnym kandydatem do zdobycia mistrzostwa Polski.
W niedzielny wieczór Górnik pokonał przed własną publicznością Wisłę Kraków 2-1. Przez około trzydzieści minut musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce, ale mimo tego utrzymał korzystny wynik do końca. W ekipie zabrzan znów błyszczał Peter Federico – choć nie trafił do siatki, jego akcje mogły się podobać. Skrzydłowy w zasadzie z miejsca stał się kluczową postacią drużyny i wręcz liderem ofensywy.
Dla wielu wciąż dużym zaskoczeniem było to, że Górnik w ogóle zdołał sprowadzić do Polski Federico. Pojawiły się więc obawy, że w jego umowie znajdują się zapisy, które ułatwią jego potencjalnemu przyszłemu pracodawcy transfer. Tak stało się już w przypadku Patrika Hellebranda, na którym zabrzanie zarobiliby znacznie więcej, ale klauzula wykupu pozwoliła mu odejść do Korony Kielce za zaledwie 1,8 mln euro.
Dyrektor sportowy Łukasz Milik w programie Kanału Sportowego zaprzeczył jednak, jakoby w umowie Federico były jakiekolwiek zapisy czy klauzule. Nie będzie tym samym powtórki z Hellebranda.









