Letkiewicz przeplata dobre występy prostymi błędami
Wisła Kraków przedłużyła serię kolejnych meczów bez wygranej do trzech. W obecnym sezonie jeszcze jej się to nie przytrafiło. Kibice biją na alarm, choć sytuacja w tabeli wciąż jest bardzo komfortowa. Można natomiast dostrzec szereg problemów, które w rundzie jesiennej dało się maskować. Spore obawy wzbudza sytuacja między słupkami, gdyż pewny do tej pory Patryk Letkiewicz popełnił kolejny poważny błąd, tym razem bezpośrednio wpływając na wynik Białej Gwiazdy.
Niedzielny mecz ze Zniczem Pruszków nie był dla Wisły zbyt udany. W pierwszej połowie tworzyła sytuacje w zasadzie tylko po stałych fragmentach gry. Przyspieszyła po zmianie stron, obejmując prowadzenie i grając nieco lepiej. Wciąż nie był to świetny występ, kilku ofensywnych piłkarzy jest zdecydowanie pod formą, ale mimo tego wynik zdawał się nie być zagrożony. Wisła najprawdopodobniej dowiozłaby skromne prowadzenie do końca i zainkasowała trzy punkty, ale jej defensywa znów się nie popisała i podarowała rywalom gola. W dość prostej sytuacji Letkiewicz stracił piłkę, którą w zasadzie spod nóg zabrał mu zawodnik Znicza, następnie trafiając do siatki. Bramkarz Wisły najprawdopodobniej źle obliczył odległości i nie spodziewał się, że napastnik tak szybko do niego podbiegnie. Wybić futbolówkę mógł też Wiktor Biedrzycki, ale postanowił zagrać ją do Letkiewicza, co też nie było optymalnym rozwiązaniem. Winę za tego gola w głównej mierze ponosić jednak młody golkiper Białej Gwiazdy. Już w pierwszej połowie pokazał, że może mieć kłopoty z zachowaniem koncentracji, uderzając piłką w przeciwnika, jednak wtedy obyło się bez konsekwencji.
Osoba Letkiewicza wzbudza wśród kibiców duże emocje. Z jednej strony to bramkarz, który potrafi zrobić coś ekstra i wybronić trudną sytuację, ale jednocześnie przydarzają mu się pomyłki, które na tym poziomie rozgrywkowym nie przystoją. Dobrze obrazuje go dyspozycja na wiosnę – był bohaterem rywalizacji z Pogonią Grodzisk Mazowiecki oraz Wieczystą Kraków, a przeciwko GKS-owi Tychy i Zniczowi Pruszków podarował rywalom bramki. W zasadzie w każdym meczu można było o coś się do niego przyczepić – w akcji bramkowej z Pogonią nie najlepiej ocenił tor lotu piłki, dając się uprzedzić główkującemu napastnikowi, zaś piłka po strzale dającym remis Wieczystej była w jego zasięgu. Sam Letkiewicz po meczu twierdził, że był w stanie wybronić tę sytuację, choć koniec końców był to jego czołowy występ w barwach Białej Gwiazdy.
Posadzić Letkiewicza na ławce? Jop nie ma wielkiego manewru
Co w tej sytuacji powinna zrobić Wisła Kraków? Dalsza inwestycja w Letkiewicza może skutkować jego kolejnymi pomyłkami i stratami punktów. Z drugiej strony Mariusz Jop na ławce rezerwowych nie ma wielkiego wyboru. 20-latek jesienią zwyczajnie wygrał rywalizację, wykorzystując bardzo słabą dyspozycję Kamila Brody. Wówczas nikt nie miał wątpliwości, że to zdecydowanie najlepsza opcja między słupkami Białej Gwiazdy.
Powrót Brody do gry raczej nie będzie odpowiednim rozwiązaniem. Mógł się pokazać w zimowych meczach towarzyskich i nie bez powodu to Letkiewicz rozpoczął rundę wiosenną w wyjściowym składzie. Po dłuższej absencji 24-latek wystąpił też w kompromitującym spotkaniu Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz, gdzie nie pomógł drużynie. Oczywiście w kadrze Wisły jest jeszcze Anton Cziczkan, w tym sezonie bez występu dla pierwszej drużyny. Ostatnio zbierał lepsze recenzje w trzecioligowych rezerwach, ale też nie może zagwarantować lepszej gry. W tym momencie jest za to sporą niewiadomą, biorąc pod uwagę, że dla ekipy Jopa nie zagrał od grudnia 2024 roku.
Letkiewicz wciąż jest piłkarzem, który może się rozwinąć i dać Wiśle wiele. Jego piłkarskie doświadczenie sięga raptem 40 meczów dla pierwszego zespołu, więc to dalej niewiele. Jop tak szybko z niego nie zrezygnuje, biorąc pod uwagę, że Broda dostał na początku sezonu kilka szans, zanim usiadł na ławce rezerwowych. Być może nieco zmienić się muszą założenia, a gra bardziej przystosować do tego, co potrafią zawodnicy. 20-latek nie jest wybitny w elemencie rozgrywania piłki, choć miewa przebłyski celnych, długich zagrań w okolice linii bocznej. Bezpieczniejszym rozwiązaniem może być unikanie takiej gry, co z kolei uwydatni mocne strony Letkiewicza, do jakich bez wątpienia należy refleks czy umiejętność skutecznej obrony sytuacji jeden na jednego.
Jednocześnie nie mogą dziwić doniesienia łączące tej zimy Wisłę z Axelem Holewińskim. Poszukiwanie nowego bramkarza to powinien być jeden z priorytetów, zwłaszcza po awansie do Ekstraklasy. Letkiewicz może mieć duży potencjał, ale na dzisiaj trudno wyobrazić sobie, by dał radę w elicie. Tym bardziej tyczy się to Brody czy Cziczkana, dla których przygoda z krakowskim klubem najprawdopodobniej skończy się już latem.









