Papszun nie może narzekać na brak opcji. Żewłakow wyliczył

Legia Warszawa sprzedała Steve'a Kapuadiego do Widzewa Łódź. Nie zamierza sprowadzać też nowego obrońcy. Michał Żewłakow wyliczył, z jakich piłkarzy w defensywie może skorzystać Marek Papszun.

Marek Papszun i Michał Żewłakow
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Marek Papszun i Michał Żewłakow

Legia nie ściągnie następcy Kapuadiego. Papszun musi sobie poradzić

Legia Warszawa tuż przed końcem zimowego okienka sprzedała Steve’a Kapuadiego. Początkowo wiele mówiło się o jego transferze do Włoch, ale ten kierunek upadł. Później do gry wszedł Widzew Łódź, który przeprowadził najdroższy transfer wewnątrz Ekstraklasy, wydając na niego dwa miliony euro. Ta kwota może wzrosnąć do trzech milionów euro w przypadku spełnienia bonusów.

Mimo odejścia ważnego piłkarza, Legia nie zamierza ściągać nikogo w jego miejsce. Ostatnio szansę gry od pierwszej minuty otrzymał Jan Leszczyński. Klub chce odważniej postawić na młodzież, w tym właśnie na utalentowanego 18-letniego stopera.

POLECAMY TAKŻE

Sprzedaż Kapuadiego może okazać się problemem dla Marka Papszuna, choć Michał Żewłakow twierdzi, że opcji do gry w obronie i tak mu nie zabraknie. W ten formacji mogą przecież występować Rafał Augustyniak czy Damian Szymański.

– Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ograniczy to wybór trenera – i to będzie prawda. Natomiast ja wierzę w trenera Papszuna, że spośród piłkarzy, którzy zostali, będzie potrafił znaleźć rozwiązania. Mamy Artura Jędrzejczyka, mamy Kamila Piątkowskiego, mamy Jana Leszczyńskiego, który zaczyna wchodzić do drużyny, mamy też Rafała Augustyniaka, który może grać jako środkowy obrońca, czy nawet Damiana Szymańskiego, który w okresie przygotowawczym występował na tych pozycjach. (…) Wydaje mi się więc, że pewne warianty istnieją i trener Papszun może z nich skorzystać. Oczywiście ostateczne słowo będzie należało do niego, natomiast ja chciałbym, aby trener mógł wybierać spośród piłkarzy, którzy są skoncentrowani na walkę o punkty dla Legii – wyjaśnił Żewłakow, cytowany przez portal Legia.net.