W Polsce mało kto zna jego historię
Choć Marius Sowislo urodził się w Polsce, to w naszym kraju mało kto zna jego historię. Sowislo wyjechał do Niemiec jako dziecko, tam zaczął karierę piłkarską, której najlepsze lata przypadły na 1. FC Magdeburg. Sowislo grał na pozycji pomocnika, a po zawieszeniu butów na kołku wrócił do klubu w roli działacza.
Dziś jest członkiem zarządu 1. FC Magdeburg i podobnie jak inni w klubie, nie może nacieszyć się formą Mateusza Żukowskiego. Były gracz m.in Śląska Wrocław jest strzeleckim odkryciem tego sezonu 2. Bundesligi, czego najlepszym dowodem jest to, że otwiera obecnie tabelę strzelców!
Polak w 17 meczach strzelił 16 goli i o dwa trafienia wyprzedza Filipa Bilbiję i Isaca Lidberga. Tyle że ten pierwszy wystąpił w 25 spotkaniach, a ten drugi w 24.
A jak w klubie przyjmują popisy Polaka? Czy to co się dzieje jest dla nich zaskoczeniem? Czy 1. FC Magdeburg myśli już o sprzedaży swojego najlepszego strzelca? I co w niemieckim klubie myślą o dyskusjach dotyczących ewentualnego powołania ichsnajpera do reprezentacji Polski? O tym goal.pl rozmawiał z Mariusem Sowislo, który przybliżył nam również własną historię.
Jaka jest historia pańskiej kariery? Urodził się pan w Bytomiu, ale chyba szybko wyjechał z rodziną do Niemiec. Jak to dokładnie było?
Marius Sowislo: Urodziłem się 14 listopada 1982 roku w Bytomiu. W grudniu 1987 roku przeprowadziłem się z mamą do Bochum. Mój tata wyjechał do Niemiec już w 1985 roku razem z moim bratem, ponieważ jako rodzina nie mogliśmy wtedy wyjechać wszyscy razem.
W 1988 roku w Bochum urodziła się moja siostra. Ten czas był dla mnie specyficzny. To było dziwne uczucie, nie widzieć ojca i brata przez dłuższy czas, a potem znów ich spotkać. Do tego dochodziły kłopoty komunikacyjne, bo nie mówiłem jeszcze po niemiecku. Dzisiaj wspominam to z uśmiechem, bo teraz jest odwrotnie. W tym sensie, że doskonale znam niemiecki, a polski już niestety gorzej.
Wiekszą część kariery spedził pan właśnie w Magdeburgu. To była głównie trzecia liga, ale był np. awans do drugiej Bundesligi. Był pan też długo kapitanem tej drużyny. Jak pan wspomina te czasy, jaki był najlepszy moment dla pana w Magdeburgu jako piłkarza?
Pod względem sportowym lata spędzone w 1. FC Magdeburg były najbardziej znaczącymi w mojej karierze. Każdy etap ukształtował mnie jako człowieka i sportowca. To, czego wspólnie doświadczyliśmy tutaj, w Magdeburgu, jest czymś naprawdę wyjątkowym.
Stworzyliśmy historię, będąc pierwszą drużyną po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku, która przywróciła profesjonalną piłkę nożną do miasta. Awans do 3. ligi w 2015 roku, a następnie do 2. Bundesligi w 2018 roku – to kamienie milowe, których wcześniej nie było. Świadomość, że te sukcesy na zawsze pozostaną częścią historii klubu i będą żyły w sercach ludzi napełnia mnie ogromną radością.
Miałem również wielki zaszczyt przez pięć lat być kapitanem i przeżywać te wyjątkowe awanse. Jednak jeszcze cenniejsze niż osiągnięcia sportowe są osobiste chwile. W 2015 roku w Magdeburgu urodziła się moja córka Daria, a w 2020 roku mój syn Yari. To największe dary w moim życiu.

Jak to się stało, że kilka lat temu trafił pan do zarządu klubu?
W sezonie 2020/2021 1. FC Magdeburg znalazł się w bardzo trudnej sytuacji sportowej. Zajmowaliśmy miejsce spadkowe w 3. lidze, a obawy związane z przyszłością klubu były bardzo duże. W tym okresie ówczesny prezes Peter Fechner kilkakrotnie zapraszał mnie na rozmowy, które dotyczyły tego, czy mogę sobie wyobrazić powrót do klubu, aby w tej trudnej sytuacji dać pozytywny impuls w walce o utrzymanie się w lidze.
Ponieważ czuję się bardzo związany z klubem i miastem szybko stało się dla mnie jasne, że chcę pomóc. Zapytałem, gdzie mogę wywrzeć największy wpływ. Odpowiedź prezesa była jasna: u jego boku w prezydium. Dla mnie było to odpowiedzialne, ale też szczególne zadanie. Klub ma bowiem – niezależnie od ligi – ogromne znaczenie dla całego regionu. Od tego czasu jestem członkiem zarządu 1. FC Magdeburg. Dodatkowo w listopadzie 2020 roku do klubu dołączył nowy dyrektor sportowy, Otmar Schork, co również było ważnym krokiem dla dalszego rozwoju.
Stworzył sieć 205 klubów partnerskich
Za co dokładnie odpowiada pan w klubie? Czytałem, że np. za projekt klubów partnerskich i akcje charytatywne. Może pan rozwinąć ten wątek?
W zarządzie klubu 1. FC Magdeburg odpowiadam za obszary sportu i marketingu. Wspólnie zajmujemy się oceną, analizą i rozwojem sportowym zarówno w sekcji młodzieżowej, jak i profesjonalnej. Główny nacisk kładziemy na trwałe budowanie struktur wewnątrz klubu.
Obejmuje to między innymi znalezienie i pozyskanie odpowiednich osób na kluczowe stanowiska, takie jak dyrektor zarządzający i inne role kierownicze. Wspólnie z nimi opracowujemy plany strategiczne, aby zapewnić klubowi przyszłość zarówno pod względem sportowym, jak i infrastrukturalnym.
Projektem szczególnie bliskim mojemu sercu jest sieć klubów partnerskich, którą stworzyłem dla 1. FC Magdeburg w 2018 roku. Obecnie do tej sieci należy ponad 205 klubów. W ten sposób budujemy silną wspólnotę w całym regionie.
To był transfer z myślą o przyszłości
Teraz furorę w klubie robi Mateusz Żukowski. Co się mówi o jego formie? To chyba totalne zaskoczenie?
Mateusz budzi obecnie duże zainteresowanie nie tylko w naszym klubie. Byliśmy z nim w kontakcie już od dłuższego czasu i ostatecznie we wrześniu 2025 roku – pomimo kontuzji – pozyskaliśmy go jako skrzydłowego ze Śląska Wrocław.
W tamtym momencie nie dało się oczywiście przewidzieć jak potoczą się sprawy. Po złamaniu kości śródstopia najpierw przechodził u nas rehabilitację i dla nas było jasne: to transfer z myślą o przyszłości.
Od samego początku byliśmy jednak przekonani o jego jakości. Wnosi do naszej gry element, którego wcześniej nam brakowało. Jego siła, determinacja w dążeniu do zdobycia bramki, a przede wszystkim niezwykła skuteczność sprawiają, że jest wyjątkowym piłkarzem.
Kluczowym punktem w jego rozwoju jest również pozycja na boisku. W poprzednich klubach grał głównie jako skrzydłowy, a u nas występuje jako środkowy napastnik. To wyraźnie pokazuje, że wykorzystujemy go w sposób, który najlepiej odpowiada jego mocnym stronom i że optymalnie rozwijamy jego umiejętności.
To imponujące, że tak szybko stał się kluczowym graczem. 17 meczów, 16 bramek i 3 asysty w 2. Bundeslidze podkreślają jego ogromną jakość. Jeśli spojrzeć na jego dotychczasowe kluby i statystyki, widać wyraźnie, jaki postęp zrobił u nas.

Tego się nikt nie spodziewał. To wynik niezwykły”
Pamięta pan w jakich okolicznościach przychodził Żukowski do klubu? To był łatwy, czy trudny transfer do zrobienia?
Tak, bardzo dobrze to pamiętam. Po złamaniu kości śródstopia najpierw przechodził u nas rehabilitację, więc było to zdecydowanie wzmocnienie z myślą o przyszłości. W tym sensie nie był to klasyczny „prosty” transfer, bo zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Ale byliśmy przekonani o jego jakości i świadomie podjęliśmy tę decyzję. W tym kontekście szczególne podziękowania należą się również Otmarowi Schorkowi, który miał decydujący udział w tym transferze.
Co pan wtedy myślał o Żukowskim, czego spodziewaliście się w klubie po nim? Bo na pewno nie 16 goli w 17 meczach.
Od samego początku byliśmy przekonani o jego umiejętnościach. Jednocześnie nie byłoby szczere twierdzenie, że spodziewaliśmy się takiego wyniku. 16 bramek w 17 meczach 2. Bundesligi to wynik niezwykły.
Dostrzegliśmy w nim ogromny potencjał i wierzyliśmy, że może się u nas rozwijać – ale to, jak szybko i na jakim poziomie to osiągnął, jest naprawdę imponujące.
Grunt to odpowiednia pozycja
Co było takim decydującym momentem, że on eksplodował?
Świadomie wystawiamy go jako środkowego napastnika. To pokazuje również, że w piłce nożnej często liczy się to, aby umieścić zawodnika dokładnie na pozycji, która najlepiej pasuje do jego mocnych stron. Jego determinacja, instynkt strzelecki i skuteczność w wykańczaniu akcji po prostu lepiej ujawniają się w środku pola.
Jednocześnie nie można zapominać, że ma wokół siebie drużynę, która potrafi tworzyć dobre sytuacje. Co było szczególnie zauważalne: z każdym kolejnym treningiem jego jakość stawała się coraz bardziej widoczna.
Krok po kroku pracował nad sobą, aż 22 listopada 2025 roku w Düsseldorfie rozegrał dla nas swój pierwszy mecz ligowy. Już wtedy pokazał nam wszystkim, jaki drzemie w nim potencjał i że może stać się wyjątkowym piłkarzem.
Trudno więc wskazać jeden konkretny moment jako punkt zwrotny. Był to raczej proces – oparty na zaufaniu, pracy zespołu trenerskiego i jego własnym rozwoju. Dziś jest absolutnie kluczowym graczem dla 1. FC Magdeburg.
Króla strzelców jeszcze nie mieli
O ile się nie mylę, piłkarz Magdeburga nie był jeszcze nigdy królem strzelców 2. Bundesligi. Jakie Żukowski ma na to szanse?
W sezonie 2024/2025 mieliśmy już w naszych szeregach świetnego napastnika, Martijna Kaarsa, który strzelił 19 bramek, a mimo to nie został królem strzelców. To pokazuje jak trudno tę koronę zdobyć. Jestem jednak przekonany, że Mateusz ma bardzo duże szanse na dalsze strzelanie bramek, a na koniec może nawet zostanie królem strzelców.
Każda z jego bramek pomaga nam wygrywać mecze – a właśnie o to przede wszystkim chodzi. Zawsze najważniejszy jest sukces drużyny, a jasnym celem jest utrzymanie się w 2. Bundeslidze.
Oczywiście, bardzo bym się cieszył, gdyby udało mu się zdobyć tę nagrodę, a jednocześnie utrzymać się w lidze. Byłoby to również wydarzenie historyczne: pierwszy król strzelców 2. Bundesligi w barwach 1. FC Magdeburg. Niezależnie od tego Mateusz już jest na najlepszej drodze do zapisania się w historii klubu – co z pewnością sprawi mu ogromną dumę.

Jeden wspólny cel, czyli utrzymanie
Portal Transfermarkt wycenia go na 3 mln euro. A czy wy w klubie macie takie szacunki za ile latem bylibyście skłonni go sprzedać?
Nie chcę oceniać, na ile realistyczna jest ocena serwisu Transfermarkt. Faktem jest, że wraz z każdym sukcesem osobistym i drużynowym wartość rynkowa Mateusza będzie odpowiednio rosła – wszystko ułoży się samo w odpowiednim czasie.
Obecnie skupiamy się na czymś innym: mamy jasny wspólny cel – wraz z Mateuszem utrzymać się w 2. Bundeslidze i sprawić, by jeszcze długo strzelał dla nas gole. Wszystko jest temu podporządkowane.
To zapytam wprost: czy jest już jakieś zainteresowanie innych klubów Żukowskim? Jeśli tak, to z jakich krajów? Bo nazw klubów raczej pan nie zdradzi…
Kiedy zawodnik osiąga takie wyniki w jednej z najsilniejszych drugich lig na świecie, to normalne, że wzbudza zainteresowanie innych klubów. Obecnie nie zajmujemy się jednak takimi tematami. Jesteśmy w szczęśliwej sytuacji, że Mateusz jest z nami, strzela dla nas gole i wspólnie dążymy do nadrzędnego celu: utrzymania się w 2. Bundeslidze.
W Polsce dyskutuje się również o tym, czy Żukowski powinien być powołany do reprezentacji, choćby na czerwcowe mecze towarzyskie. Co pan o tym sądzi?
Fakt, że mówi się również o ewentualnym powołaniu do reprezentacji Polski, nie tylko napawa Mateusza wielką dumą, ale także potwierdza skuteczność naszej pracy w klubie. Pokazuje, że w 1. FC Magdeburg robimy wiele rzeczy dobrze w zakresie rozwoju zawodników oraz że klub jest dostrzegany również poza granicami Niemiec. To nas bardzo cieszy.









