Juventus ma ogromny problem. Niechciany pomocnik wraca do klubu

Juventus liczył na wielkie wzmocnienie środka pola, ale sytuacja Douglasa Luiza stała się poważnym problemem. Brazylijczyk po dwóch nieudanych wypożyczeniach wraca do Turynu bez większych perspektyw.

Luciano Spalletti
Obserwuj nas w
LaPresse / Alamy Na zdjęciu: Luciano Spalletti

Douglas Luiz nie spełnił oczekiwań w Aston Villi

Juventus sprowadził Douglasa Luiza w 2024 roku za 50 milionów euro. Pomocnik miał stać się jednym z liderów drużyny, jednak jego pierwszy sezon w Turynie okazał się dużym rozczarowaniem. Brazylijczyk rozegrał 27 spotkań i nie zdobył ani jednej bramki. Władze klubu szybko zdecydowały się na jego wypożyczenie.

Najpierw zawodnik trafił do Nottingham Forest. Angielski klub zagwarantował sobie możliwość wykupu pod określonymi warunkami. Douglas Luiz musiał rozegrać piętnaście spotkań z minimum czterdziestoma pięcioma minutami na boisku. Ostatecznie nie udało mu się spełnić tego warunku. Pomocnik zanotował tylko czternaście występów i nie przekonał do siebie sztabu szkoleniowego.

POLECAMY TAKŻE

W styczniu piłkarz wrócił do Aston Villi, z której wcześniej przeniósł się do Juventusu. Także tam nie zdołał odbudować swojej pozycji. Zespół Unaia Emeryego korzystał z niego głównie w momentach problemów kadrowych. Brazylijczyk rozegrał siedem spotkań i zdobył jedną bramkę. Jego ostatni występ od pierwszej minuty miał miejsce 19 marca podczas meczu Ligi Europy przeciwko Lille.

Sytuacja Douglasa Luiza staje się coraz większym problemem dla Juventusu. Piłkarz ma ważny kontrakt do 2029 roku i zarabia około pięciu milionów euro netto za sezon. Według włoskich mediów zawodnik wciąż widnieje w księgach klubu z wartością bliską trzydziestu milionów euro. Sprzedaż za taką kwotę wydaje się obecnie praktycznie niemożliwa.

Juventus może więc zostać zmuszony do kolejnego wypożyczenia zawodnika. W grę mają wchodzić różne warianty, ale zainteresowanie Brazylijczykiem stale maleje. Włoskie media zaczynają porównywać jego sytuację do Arthura Melo, który wielokrotnie był wypożyczany ze Starej Damy bez żadnych efektów.

Zobacz również: Barcelona znalazła nowego następcę Lewandowskiego. Kwota robi wrażenie