Iordanescu ma pretensje do działu sportowego. Za dużo zmian w kadrze
Legia Warszawa latem przeprowadziła rewolucję kadrową. Sprowadzone przez nią nazwiska robią wrażenie – mowa tu o reprezentantach Polski, w tym Kacprze Urbańskim, Kamilu Piątkowskim czy Damianie Szymańskim. Tymczasowo pobiła też rekord transferowy Ekstraklasy, wydając na Miletę Rajovicia trzy miliony euro.
Mimo tego, Edward Iordanescu regularnie zamartwiał się stanem kadry. Kibice nie do końca rozumieli sens jego pretensji, gdy dostał tak jakościowych zawodników. Wraz z końcem października Rumun opuścił stolicę Polski, rezygnując z dalszej pracy.
Po czasie Iordanescu przyznaje, że w Legii podczas letniego okienka doszło do zbyt wielu zmian. Oczekiwał raptem kilku ruchów kadrowych, tak aby zespół zjednoczył się jeszcze przed startem sezonu. Większość hitowych transferów udało się sfinalizować dopiero po pierwszych kolejkach.
– Niestety, ruszyliśmy z jedną strategią. Bardzo duży nacisk kładłem na aspekty sportowe, zależało mi na ciągłości kadry i wzmocnieniu jej trzema–czterema zawodnikami. Niestety strategia się zmieniła, klub przestawił zwrotnicę. Sprzedano piłkarzy za duże pieniądze, odeszło 13–14 zawodników, a przyszło 10 – wszyscy już po okresie przygotowawczym. Bardzo trudno jest wprowadzić dziesięciu nowych graczy i przebudować zespół w trakcie sezonu.
– Po zmianie strategii i odejściu kluczowych zawodników musieliśmy szukać nowych. Okno transferowe było już na finiszu i niestety wyniki nie były takie, jakich oczekiwano. Nie przegrywaliśmy meczów, ale nie potrafiliśmy wygrywać z rywalami, którzy całkowicie oddawali inicjatywę – tłumaczył były szkoleniowiec Wojskowych, cytowany przez portal Legia.net.









