Legia nie zwolniła Iordanescu. Trener chciał odejść już kolejny raz
Legia Warszawa przed startem sezonu postawiła na Edwarda Iordanescu. Proces wyboru nowego szkoleniowca był długi, a sam kandydat zdawał się być właściwy. Z perspektywy czasu ten ruch jest oczywiście oceniany negatywnie, bowiem Rumun szybko zraził do siebie kibiców i pożegnał się ze stolicą Polski jeszcze w październiku.
Iordanescu opuścił Legię po przegranej z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. Sam zainteresowany przyznaje, że to on był stroną, która naciskała na rozstanie. Legia wcale nie chciała go zwalniać, lecz przystała na jego kolejną prośbę. Ujawnił, że wnioskował o rozwiązanie kontraktu trzy razy i dopiero za tym ostatnim klub wyraził zgodę.
– Chcę zaznaczyć, że decyzja o odejściu była wyłącznie moja. Był to trzeci raz, kiedy o to wnioskowałem i ostatecznie doszliśmy do porozumienia, po czym odszedłem. Obowiązuje klauzula poufności, ale nawet bez niej nigdy nie powiedziałbym złego słowa o Legii. Spędziłem tam bardzo intensywny okres.
– Czy Legia Warszawa to dla mnie porażka? Nie, ale chciałbym, żeby to wyglądało zupełnie inaczej. Mój kontrakt był dwuletni i chciałem go wypełnić oraz zrealizować wszystkie cele. Początek był bardzo dobry: zdobyliśmy trofeum, rozegraliśmy cztery derby i nie przegraliśmy żadnych, w sytuacji, gdy Legia rok wcześniej przegrała wszystkie – wspominał Iordanescu dla fanatik.rom, cytowany przez portal Legia.net.










