Ziółkowski na ostatnim miejscu w hierarchii obrońców
Jan Ziółkowski od kilku miesięcy gra dla AS Romy. Do stolicy Włoch przeniósł się w trakcie letniego okienka, kiedy to Legia Warszawa na jego sprzedaży zarobiła 6,6 mln euro. Wydawało się, że w swoim debiutanckim sezonie może mieć problemy z grą, ale dość szybko dostał szansę i później regularnie pojawiał się na murawie.
Na przełomie grudnia i stycznia wskoczył nawet do podstawowej jedenastki, wykorzystując braki kadrowe. Od pewnego momentu jednak gra niewiele – przesiedział pięć kolejnych ligowych meczów na ławce rezerwowych, a ostatnio dostaje tylko pojedyncze minuty.
Niedzielne starcie z Como również zaczął na ławce rezerwowych. Michał Borkowski przyjrzał się jego sytuacji i wydał werdykt – obecnie Ziółkowski jest ostatnim środkowym obrońcą w hierarchii. Jego gra pozostawia wiele do życzenia, bowiem Gian Piero Gasperini dostrzega liczne błędy, których nie udaje mu się unikać.
Przeciwko Como dostał ponad 20 minut gry, ale ten występ nie przybliżył go do pierwszej jedenastki. Nie popisał się w sytuacji, która dała zwycięską bramkę dla rywali, gdyż nie upilnował zawodnika trafiającego do siatki.
Brak regularnej gry Ziółkowskiego to dodatkowy kłopot dla Jana Urbana, który poszukuje trzeciego środkowego obrońcy do duetu Jan Bednarek – Jakub Kiwior.








