Gdzie jesteś, Cristiano? W United znikają piłkarze

Cristiano Ronaldo (Manchester United, Premier League)
PressFocus Na zdjęciu: Cristiano Ronaldo (Manchester United, Premier League)

12 lutego 2022 roku zgłoszono zaginięcie Cristiano Ronaldo. Lokalna posterunek policji w mieście Manchester opublikował wizerunek Portugalczyka i poinformował o ostatnim miejscu, w którym widziano 37-latka. Sobota, 13:30, stadion Old Trafford, mecz Premier League. CR7 zdążył wyjść z kolegami z tunelu i nagle ślad po nim się urwał. Przepadł jak kamień w wodę. A może jak każdy piłkarz, który w ostatnim czasie trafia do United?

  • Manchester United zremisował z Southampton – Czerwone Diabły mają za sobą kolejny nieudany mecz w Premier League
  • Cristiano Ronaldo nie notuje najlepszej passy – Portugalczyk w 2022 roku nie zdobył bramki i nie zanotował asysty
  • Czy CR7 jest problemem klubu z Old Trafford? A może samo miejsce negatywnie wpływa na piłkarzy?
  • 90 minut, trzy gole, zmarnowany rzut karny, żółta kartka – to dorobek Raheema Sterlinga wywalczony na Carrow Road
  • Okazało się, że Everton potrafi grać w piłkę. I nawet potrafi wygrywać
  • Piłkarski bilard, a przede wszystkich piłkarski kryminał – obrona Tottenhamu popełniła dwa koszmarne błędy w starciu z Wolves

Powrót na Old Trafford był błędem?

Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Woda, która nas przyjmuje, jest już zupełnie inną wodą niż ta, którą znaliśmy. A mimo to często słyszy się, że nie powinno się dwukrotnie robić tego samego, prawda? No cóż, w tym wypadku możemy przyjąć błędny sposób odczytywania słów Heraklita z Efezu. Czy Cristiano Ronaldo powinien drugi wejść do tej samej rzeki, to znaczy po 13 latach znowu założyć koszulkę United?

A teraz musimy wrócić do wersji zgodnej z logiką wszechświata. Skoro się nie da, to się nie da. Ronaldo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, w jakim położeniu znajduje się Manchester. Nie mógł zakładać, że wszystko zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a jego ukochany klub znowu stanie się wielki. Problemy Czerwonych Diabłów nagle nie wyparowały. Niestety, do długiej listy dołączył kolejny. Tak, Cristiano Ronaldo, stał się kolejnym problemem, z którym muszą mierzyć się na Old Trafford.

Wszedł do rzeki i… utonął

Wszystko płynie. Czasami jednak płynie w kierunku, który nas niespecjalnie satysfakcjonuje. I tak właśnie jest w czerwonej części Manchesteru. Ronaldo miał być swego rodzaju tamą, która zatrzyma niekorzystny nurt, a Rangnick miał być tym, który go odwróci. Tymczasem CR7 (przynajmniej na razie) topi się w odmętach rwącej rzeki i przy okazji pociąga za sobą innych. Z kolei Niemiec nie do końca wie, jak uratować tonących, bez uszczerbku na własnym zdrowiu i wizerunku.

Portugalczyk zanotował świetne otwarcie, a później dostosował się poziomem do reszty drużyny. Bywają takie mecze, w których Ronaldo konkuruje z Harrym Maguirem o tytuł najgorszego lub/i najbardziej irytującego piłkarza. Czasami wchodzi na murawę i po prostu znika w tłumie. Trudno go zauważyć, gdy nie gestykuluje nerwowo i nie podnosi rąk. W spotkaniu z Southampton zmarnował idealną sytuację i tyle go widzieli.

W Manchesterze znikają piłkarze

Casus Portugalczyka nie jest odosobniony. Po dołączeniu do United zniknął także Donny van de Beek, chociaż historia Holendra jest zdecydowanie dłuższa i najprawdopodobniej nie znamy wszystkich jej szczegółów. Sancho? Niech was nie zwiedzie trafienie Anglika w potyczce ze Świętymi. 21-latek zdecydowanie obniżył loty po przeprowadzce na Old Trafford. Varane, podobnie jak CR7, także lubi wtopić się w otoczenie. Dodajmy do tego jeszcze Bruno, któremu daleko do dyspozycji, jaką prezentował przed przyjściem swojego rodaka. W tym wszystkim jest jeszcze Rangnick. Doszło do tego, że świat futbolu zaczął kwestionować autorytet niemieckiego wizjonera.

Ogłoszenie o zaginięciu Cristiano Ronaldo najprawdopodobniej jeszcze długo będzie wisiało na słupach i przystankach w Manchesterze. Oczywiście na Old Trafford wierzą, że CR7 szybko się odnajdzie. Jednak prognozy nie są obiecujące. Nikogo nie zdziwi, jeżeli Portugalczyk odnajdzie się dopiero po zakończeniu sezonu. I to nie w Anglii.

Bohater nieoczywisty: Raheem Sterling

Ofiar koła rotacji Pepa Guardioli jest wiele. Czasami na ławce siada De Bruyne, czasami jest to Cancelo, innym razem wśród rezerwowych znajdziemy Mahreza. Mecze z linii bocznej zdarzało się obserwować także Raheemowi Sterlingowi. Jednak tym razem Anglik wyszedł w podstawowym składzie (po raz drugi z rzędu) i w pojedynkę rozstrzygnął losy spotkania z Norwich. 90 minut, trzy gole, zmarnowany rzut karny, żółta kartka – to dorobek RS7 wywalczony na Carrow Road. Manchester City wygrał 4:0, a w 75% za ten imponujący rezultat odpowiada 27-latek. Oczywiście to nie oznacza, że Sterling zapewnił sobie miejsce w wyjściowej jedenastce w następnym meczu. Hiszpańska ruletka jest bezlitosna.

Wydarzenie kolejki: przekonujące zwycięstwo Evertonu

Okazało się, że Everton jednak potrafi grać w piłkę. I nawet potrafi wygrywać. A na dodatek zrobił (bo na określenie “robi” potrzeba trochę czasu) to w przekonującym stylu. Wystarczyło tylko i aż zmienić trenera. Na takiego, któremu się chce i dla którego zawodnicy chcą grać. The Toffees pod wodzą Franka Lamparda zdeklasowali Leeds. 10 celnych strzałów gospodarzy Goodison Park i zero uderzeń w światło bramki w wykonaniu Pawi. Najlepszym piłkarzem tego spotkania, przynajmniej według samego klubu, został Donny van de Beek. To również pokazuje, ile znaczy odpowiedni szkoleniowiec.

Rozczarowanie kolejki: defensywa Tottenhamu

Tottenham przegrał mecz z Wolves. 0-2, zdarza się nawet najlepszym. Problem leży gdzie indziej. Spurs daleko do miana “najlepszych”. Przegrana z Wilkami oznacza, że londyńczycy już po raz trzeci z rzędu muszą uznać wyższość rywali. Chelsea, Southampton, a teraz Wolverhampton i stołeczna ekipa ląduje na 8. miejscu. No dobra, a gdzie faktycznie leży problem? Spójrzcie tylko na zachowanie defensywy gospodarzy przy obu trafieniach dla przeciwników. Zachowaniem obrońców i bramkarza drużyny Antonio Conte kierował czysty przypadek. Piłkarski bilard, a przede wszystkim piłkarski kryminał. Tu nie ma co pisać, zobaczcie sami:

Polacy w Premier League

  • Łukasz Fabiański (West Ham) – 90 minut w starciu z Leicester (2:2)
  • Przemysław Płacheta (Norwich) – na ławce rezerwowych w pojedynku z Manchesterem City (0:4)
  • Jakub Moder (Brighton) – 90 minut w meczu z Watfordem (2:0
  • Jan Bednarek (Southampton) – 45 minut w spotkaniu z Manchesterem United (1:1)
  • Mateusz Klich (Leeds) – 45 minut w rywalizacji z Evertonem (0:3)
  • Matty Cash (Aston Villa) – 90 minut w potyczce z Newcastle (0:1)

Komentarze