Miejsca, gdzie nie gra się w piłkę. Co czeka stadiony w Katarze?

Budowa lusail Stadium
PressFocus Na zdjęciu: Budowa lusail Stadium

Przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Katarze będą “pierwsze” pod wieloma względami. Nigdy wcześniej mundial nie gościł na Bliskim Wschodzie i kraju zdominowanym przez kulturę islamską. Także nigdy najlepsze drużyny globu nie rywalizowały w listopadzie i grudniu. Gospodarze turnieju chcą pójść nową ścieżką również w innym aspekcie. Jednak to, do czego owa droga ich zaprowadzi, zobaczymy dopiero po końcowym gwizdku finału. Wtedy przekonamy się, czy Katarczycy zdołają uniknąć czarnego scenariusza, jakiego w kwestii wykorzystania infrastruktury sportowej doświadczyły RPA, Brazylia i Rosja.

  • Chociaż o zakończenia turnieju minęło ponad dziesięć lat, Republika Południowej Afryki nadal nie radzi sobie z finansowymi aspektami organizacji mistrzostw
  • Stadiony pośrodku niczego to problem, z którym zmaga się także Brazylia. Budowę obiektu w Manaus, położonego w środku Puszczy Amazońskiej, trudno nazwać udanym przedsięwzięciem
  • Tu regularnie gra się w piłkę, jednak chętnych do podziwiania zmagań często brakuje. Na mecze na niektórych byłych arenach MŚ rzadko przychodzą tysiące osób – czasami liczba zajętych miejsc oscyluje wokół kilku setek. Być może boją się, że system przeciwpożarowy nadal nie jest sprawny?
  • W przypadku Kataru nowością ma być pomysł na wykorzystanie aren rozgrywek po ostatnim gwizdku finału
Rok do mundialu

RPA

Chociaż od turnieju minęło ponad dziesięć lat, obiekty, na których rozegrano mistrzostwa, nadal nie zostały spłacone. Dopiero w zeszłym roku podpisano pierwszą umowę partnerską, na mocy której DHL przejął Cape Town Stadium. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż stało się to dzięki… zmianie dyscypliny sportowej. Rugby zastąpiło piłkę nożną i ta zmiana pozwoli arenie na siebie zarabiać, jednak o wyrównaniu rachunków za przebudowę wartą 440 milionów dolarów nawet nie ma mowy.

Stadiony w RPA stoją puste, co nie powinno dziwić nikogo. O finansowej katastrofie informowano już zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu MŚ. Lokalne kluby piłkarskie nie są w stanie zapełnić trybun, co tym samym przekłada się brak możliwości wyrównania kosztów organizacji spotkań. Ponadto szybko okazało się, że w zdecydowanej większości przypadków podczas wyceny budowy lub renowacji doszło do ogromnych nadużyć. Niejednokrotnie przetargi, które miały wyłonić wykonawców prac, zostały ustawione. Śledztwo Komisji ds. Konkurencji dostarczyło zatrważających danych – łącza wartość inwestycji, w których dokonano zawyżonej kalkulacji, to około cztery miliardy dolarów.

Mistrzostwa Świata miały być dla Republiki Południowej Afryki szansą na rozwój, zarówno gospodarczy jak i sportowy. Niestety, nie udało się osiągnąć żadnego z zaplanowanych celów. Poza tymi, którzy “mieli zarobić”, nie zarobił nikt więcej. Owszem, lokalna ludność znalazła zatrudnienie, jednak na krótko – miejsca pracy powstałe przed turniejem zniknęły po ostatnim gwizdku finału. Południowoafrykańskiej Premier Soccer League bardzo daleko do angielskiej Premier League, co mogło oznaczać tylko jeden scenariusz. Przedstawiciele krajowej ekstraklasy nie byli i nadal nie są w stanie zapełnić ogromnych aren. Być może mundial w 2010 roku miał swój urok i niesamowity klimat, jednak jedyne, co po nim pozostało, to dźwięk wuwuzeli, puste stadiony i horrendalne koszty ich utrzymania, które nigdy nie zostaną spłacone. Jeżeli kilka lat po zakończeniu zmagań padła propozycja zamiany najdroższego obiektu w oczyszczalnię ścieków, chyba już nikt nie ma wątpliwości, że pod względem finansowym organizacja MŚ 2010 w tej części globu nie była trafioną decyzją.

Czytaj także:

Brazylia

Stadion narodowy siedzibą urzędów i zajezdnią autobusową? Chociaż to brzmi jak kiepski żart, rzeczywistość na Estádio Nacional de Brasília Mané Garrincha nie odbiegała znacząco od prognozy zamieszczonej w zdaniu rozpoczynającym ten akapit. Na stadionie częściej niż kibiców można było spotkać przedstawicieli aparatu państwowego, a krajobraz wokół areny “uświetniały” pojazdy transportu publicznego, które wykorzystywały przyległe parkingi. Stołeczny obiekt nie miał najmniejszych szans na to, by w przyszłości wykorzystywano go w regularny i zgodny z przeznaczeniem sposób. Brasília FC, czyli lokalny klub piłkarski, nie występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, co właściwie warunkuje zapełnienie trybun, natomiast reprezentacja narodowa wyjątkowo rzadko odwiedza własną stolicę. Dlatego rezygnacja z futbolu, jakkolwiek absurdalnie to brzmi, może okazać się jedynym ratunkiem dla najdroższej sceny MŚ 2014. Koncerty – tak, mecze – nie.

Gdzie leży Manaus? W środku Puszczy Amazońskiej, 1200 km od wybrzeża. Ktoś wpadł na pomysł, by właśnie tam, z dala od reszty kraju, zbudować stadion goszczący najlepszych piłkarzy świata. Chociaż panuje powszechne przekonanie, że w Kraju Kawy w piłkę gra się wszędzie, tutaj futbolu jest stosunkowo najmniej. Canarinhos pojawiają się tu niezwykle rzadko, a lokalnemu klubowi daleko do krajowej ekstraklasy. Chyba nikt nie spodziewał się, że w takich warunkach uda się stworzyć chociażby pozory normalnego i przede wszystkim opłacalnego funkcjonowania 40-tysięcznego obiektu.

Rosja

Teoretycznie na każdym ze stadionów, który wybudowano lub zmodernizowano na Mistrzostwa Świata, regularnie gra się w piłkę. Nawet w Soczi, gdzie przez pewien okres nie istniał żaden klub, ma swojego przedstawiciela na najwyższym szczeblu. Jednak jeżeli spojrzymy na liczbę widzów, jaka zasiada na trybunach tych obiektów i zestawimy ją z ich pojemnością, okaże się, że żaden z nich nie ma najmniejszych powodów do dumy. W niektórych miejscach średnia kibiców obecnych na meczach to aktualnie nie tysiące, a setki osób. Pandemia zebrała srogie żniwo, jednak trudno było spodziewać się, że arena w Kaliningradzie, której gospodarzem jest rywalizująca na zapleczu ekstraklasy Baltika, zdoła przyciągnąć chociaż połowę zredukowanej do 25000 widowni.

W przeciwieństwie do niektórych stadionów z RPA i Brazylii na rosyjskich obiektach ma kto grać, jednak nie ma kto tej gry oglądać. Na dodatek, co wcale nas nie dziwi, przy pracach doszło do wszelkiego rodzaju malwersacji finansowych i wielu zaniedbań, czego najlepszym dowodem była Volgograd Arena. Zbocze, na którym osadzono promenadę, jeszcze przed finałem turnieju zaczęło osuwać się w stronę rzeki. Z kolei w Niżnym Nowogrodzie próby czasu nie przetrwała droga prowadząca do Nizhny Novgorod Stadium. Problemów z tą areną było zdecydowanie więcej. Dwa lata po mundialu okazało się, że system przeciwpożarowy nie jest sprawny i nie dział w prawidłowy sposób także podczas MŚ.

Katar

Piękne i drogie stadiony. Być może najpiękniejsze i najdroższe w historii. Jednak ani wysokość środków przeznaczonych na ich budowę, ani liczba ofiar, jakie pochłonęły prace, nie odstraszyły włodarzy FIFA, nie wspominając już o gospodarzach czempionatu, dla których organizacja tak ogromnej imprezy to kwestia wręcz honorowa. Mundial w Katarze pod wieloma względami będzie “tym pierwszym”. MŚ 2022 to premierowy turniej, który zostanie rozegrany na Bliskim Wschodzie i w kraju zdominowanym przez islam. Również pora roku będzie nietypowa, ponieważ piłkarze zameldują się tam dopiero jesienią. Nowością ma być też… pomysł na wykorzystanie aren rozgrywek po ostatnim gwizdku finału. Chociaż Katarczycy nie muszą rozważać takich kwestii jak “opłacalność”, nie zamierzają marnować wyłożonych pieniędzy.

Po zakończeniu turnieju część trybun Al Bayt Stadium zostanie rozebrana i przesłana krajom Trzeciego Świata. Pojemność stadionu zmniejszy się z 60 tysięcy do 32 tysięcy miejsc. To przemyślana praktyka, która dotknie niemal każdego obiektu MŚ 2022. Rozgrywki Qatar Stars League nie przyciągają nadzwyczajnej liczby kibiców i nawet organizacja mundialu nie powinna radykalnie zmienić tej statystyki. W ankiecie przeprowadzonej prawie osiem lat temu przez QSA (Qatar Statistics Authority) kibice wskazywali powody, które zniechęcają ich do regularnej obecności na trybunach. Wśród wielu rozmaitych przyczyn nieobecności wymieniano warunki atmosferyczne (wysoka temperatura i wilgotność), brak lokalnych gwiazd futbolu, opłaconych fanów czy względy kulturowe, które ograniczają udział kobiet w życiu publicznym.

Atrakcyjność krajowej ekstraklasy z pewnością wzrosła, podobnie jak poziom sportowy katarskiej kadry, jednak pogoda i religia nie są podatne na zmiany. Dlatego, mimo starań federacji, fani nie wypełnią stadionów po zakończeniu mundialowej rywalizacji. Dlatego sceny tych zmagań zostaną w zmodernizowane odpowiedni sposób. Lusail Stadium, podobnie jak obiekt w Al-Chaur, także zmniejszy swoją pojemność, a część budynku zmieni się wówczas w przestrzeń społeczną ze sklepami, kawiarniami, obiektami sportowymi i edukacyjnymi, a także przychodnią. Również Al Thumama Stadium, Education City Stadium, Ahmed bin Ali Stadium i Al Janoub Stadium czeka redukcja liczby krzesełek. Z kolei Ras Abu Aboud Stadium po mistrzostwach zostanie całkowicie rozebrany.

Katarczycy są świadomi swoich niedoskonałości – oczywiście jeżeli mowa o poziomie sportowym lokalnej piłki i atrakcyjności krajowych rozgrywek. Czy faktycznie zdołają zrealizować zapowiadane działania i ograniczyć możliwość niegospodarności? O ile w przypadku tak bogatego kraju można mówić o chęci oszczędzania czy rozsądnym korzystaniu z niemal nieprzebranych środków, wydaje się, że gospodarze przyszłorocznych Mistrzostw Świata unikną czarnego scenariusza, z którym zmagają się poprzednicy. Być może miejsce, w którym w piłkę gra się mniej niż Brazylii czy Rosji, zdecydowanie lepiej wykorzysta otrzymaną szansę. Bez wątpienia zależy im na pozytywnej opinii publicznej w kwestii organizacji turnieju, a także odpowiednim wykorzystaniu infrastruktury już po końcowym gwizdku. A o tym, co kryje się za piękne i drogimi stadionami, świat już nie musi wiedzieć.

Czytaj także: Ile zarobi mistrz świata w Katarze? Gra o wielkie miliony

Komentarze