Belgia ma potwornie skuteczną broń. Lukaku dokonał niemożliwego

Romelu Lukaku ponownie odegrał rolę bohatera reprezentacji Belgii i zapisał się w historii mundiali. Doświadczony zawodnik osiągnął coś, czego wcześniej nie osiągnął żaden piłkarz.

Romelu Lukaku
Obserwuj nas w
fot. Rene Nijhuis / Alamy Na zdjęciu: Romelu Lukaku

Romelu Lukaku jest bezlitosny

Romelu Lukaku udowodnił, że nawet w roli rezerwowego potrafi mieć ogromny wpływ na losy najważniejszych spotkań. Doświadczony napastnik reprezentacji Belgii dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa nad Stanami Zjednoczonymi (4:1) w 1/8 finału Mistrzostw Świata 2026. Przy okazji ustanowił rekord, który na stałe zapisze jego nazwisko w historii turnieju.

Jak podał profil OptaJoe na platformie X, 33-letni snajper pojawił się na murawie dopiero w 67. minucie spotkania. Mimo ograniczonego czasu gry zdołał zaznaczyć swoją obecność w najbardziej efektowny sposób. W doliczonym czasie gry, wpisał się na listę strzelców, przypieczętowując awans Belgów do ćwierćfinału.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

To trafienie miało jednak znacznie większe znaczenie niż tylko poprawienie wyniku. Dzięki niemu Lukaku został pierwszym zawodnikiem w historii mundiali, który zdobywał bramki jako rezerwowy w czterech różnych meczach turnieju. Żaden piłkarz wcześniej nie osiągnął takiego rezultatu.

Co ciekawe, podczas trwających MŚ 2026 wszystkie trzy gole Belga padły po wejściu z ławki rezerwowych. Historia zatoczyła też koło, ponieważ pierwszy taki wyczyn Lukaku zanotował podczas mundialu w 2014 roku. Wówczas również mierzył się ze Stanami Zjednoczonymi i również odegrał kluczową rolę w sukcesie swojej drużyny.

Na tym jednak nie kończy się jego wkład w tegoroczny turniej. Jak przypomina źródło, napastnik zanotował także asystę oraz miał udział przy bramce samobójczej rywali w spotkaniu fazy grupowej z Egiptem. Chociaż nie zawsze rozpoczyna mecze od pierwszej minuty, napastnik SSC Napoli po raz kolejny pokazał, że pozostaje jednym z najbardziej skutecznych jokerów w historii mistrzostw świata.

POLECAMY TAKŻE