Belgia rozbiła rywala, ale De Bruyne studził emocje. „To dopiero początek”
Reprezentacja Belgii może być zadowolona z końcówki zmagań w fazie grupowej MŚ 2026. Czerwone Diabły rozbiły Nową Zelandię aż (5:1), zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie G i awans do fazy pucharowej. Mimo wysokiego zwycięstwa oraz korzystnego układu wyników w innych spotkaniach, Kevin De Bruyne nie zamierzał popadać w przesadny optymizm.
– To nie powód do świętowania. Oczywiście, że się cieszymy. Po dwóch meczach nasza sytuacja nie była najlepsza. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to rozegrać swoje spotkanie i myślę, że nam się to udało. Dzięki wynikom w pozostałych meczach awansowaliśmy na pierwsze miejsce i będziemy mogli pozostać w Seattle, co samo w sobie jest dobre. Niemniej teraz zaczyna się nowy turniej. czyli opcja na odpadnięcie po jednym spotkaniu. To dopiero początek – powiedział De Bruyne w rozmowie cytowanej przez Niewsblad.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Słowa kapitana dobrze oddają atmosferę panującą w belgijskim obozie. Chociaż zespół zakończył grupowe zmagania na szczycie tabeli, nikt nie traktuje tego jako ostatecznego sukcesu. W fazie pucharowej każdy błąd może oznaczać pożegnanie z turniejem, dlatego Belgowie już koncentrują się na kolejnym rywalu.
Dla drużyny prowadzonej przez belgijski sztab szkoleniowy pierwsze miejsce w grupie jest ważnym sygnałem, że zespół potrafił odpowiedzieć na wcześniejsze trudności. Teraz jednak przed ekipą Rudiego Garcii rozpoczyna się najważniejsza część mundialu, w której liczyć się będą nie efektowne zwycięstwa, lecz skuteczność w meczach o wszystko.









