Argentyna wyszarpała awans. Fernandez spełnił marzenie

Argentyna awansowała do ćwierćfinału mundialu w dramatycznych okolicznościach. Bramkę na wagę awansu zdobył Enzo Fernandez. -Czekałem z ogromnym podekscytowaniem na tę chwilę od turnieju w Katarze - przyznał gwiazdor mistrzów świata.

Enzo Fernandez
Obserwuj nas w
Associated Press / Alamy Na zdjęciu: Enzo Fernandez

Co za thriller na mundialu! Argentyna przegrywała 0:2, ale zdołała awansować

Reprezentacja Argentyny pozostaje w grze o obronę mistrzowskiego tytułu. Albicelestes cztery lata temu triumfowali podczas mundialu w Katarze, a obecnie w turnieju rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku ponownie są wymieniani w gronie głównych faworytów do końcowego zwycięstwa. W 1/8 finału podopieczni Lionela Scaloniego przeżyli jednak prawdziwy horror.

Rywalem Argentyńczyków był Egipt, który przed spotkaniem nie był stawiany w roli faworyta, ale od pierwszych minut pokazał ogromną determinację. Faraonowie byli blisko sprawienia jednej z największych sensacji turnieju. Przez długi czas utrzymywali korzystny wynik, a w pewnym momencie prowadzili już 2:0.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Po raz kolejny swoją klasę pokazali liderzy drużyny Scaloniego. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Cristian Romero. Chwilę później do siatki trafił Leo Messi, dla którego było to ósme trafienie na tegorocznym mundialu.

Argentyna nie zamierzała jednak zadowolić się remisem. Enzo Fernandez w końcówce meczu zdobył bramkę na 3:2 i zapewnił swojej reprezentacji awans do ćwierćfinału. Po końcowym gwizdku 25-letni pomocnik Chelsea nie krył ogromnych emocji

– Czekałem z ogromnym podekscytowaniem na tę chwilę od turnieju w Katarze. To było niesamowite uczucie zobaczyć, jak wszystko przynosi owoce dzięki mojemu golowi w ostatnich minutach. Dziękuję wszystkim moim kolegom z drużyny i ludziom Argentyny – powiedział Fernandez, cytowany przez dziennikarza Gastóna Edula. Dzięki zwycięstwu Argentyna zameldowała się w ćwierćfinale mistrzostw świata. Obrońcy tytułu poznają swojego kolejnego rywala po spotkaniu Szwajcarii z Kolumbią.

POLECAMY TAKŻE