Co za thriller! Egipt bliski sensacji, Argentyna obudziła się w końcówce [WIDEO]

Argentyna odwróciła losy rywalizacji i w końcówce odrobiła straty, pokonując Egipt 3-2. Obecni mistrzowie świata świętują awans do ćwierćfinału.

Leo Messi
Obserwuj nas w
fot. Associated Press / Alamy Na zdjęciu: Leo Messi

Argentyna wygrywa po dramacie w końcówce

Argentyna była wielkim faworytem spotkania z Egiptem w ramach 1/8 finału mistrzostw świata. Choć kilka dni temu potwornie męczyła się z Republiką Zielonego Przylądka, wydawało się, że tym razem wszystko przebiegnie po jej myśli. Od samego początku Argentyńczycy oczywiście przeważali i szukali bramki na 1-0. Nie wykorzystali swoich szans, natomiast bezlitośni okazali się Egipcjanie, którzy wyszli na prowadzenie po kwadransie gry. Marwan Attia dośrodkował, a celnie głową uderzył Yasser Ibrahim, pokonując Emiliano Martineza.

W 21. minucie znakomitą okazję do odrobienia strat miał Leo Messi, ale po raz kolejny potwierdził, że ma problem ze skutecznością z jedenastu metrów. Egipski bramkarz wygrał tę rywalizację, broniąc jego strzał z rzutu karnego.

Mimo naporu ze strony Argentyny, Egipt utrzymał do przerwy korzystny rezultat. Prawdziwy thriller rozegrał się po zmianie stron. Argentyńczycy naciskali, ca w 58. minucie znakomitą kontrę przeprowadzili Egipcjanie, kończąc akcję bramką. Arbiter po analizie VAR jej jednak nie uznał, bowiem wcześniej jeden z piłkarzy Argentyny został sfaulowany. Niespełna dziesięć minut później Egipt ponownie trafił, tym razem w pełni przepisowo.

Wydawało się, że Argentyna nie zdoła odrobić dwubramkowej straty, ale kluczowy sygnał drużynie dał Cristian Romero. W 79. minucie wykorzystał wrzutkę Messiego, trafiając głową do siatki. W odstępie niespełna kwadransa Argentyńczycy dołożyli dwie kolejne bramki. Najpierw Messi dopadł do bezpańskiej piłki i uderzył nie do obrony, a w doliczonym czasie gry Enzo Fernandez sfinalizował zabójczy kontratak, zapewniając Argentyńczykom awans do ćwierćfinału. Egipt był o krok od wielkiej sensacji, a finalnie nie doprowadził nawet do dogrywki.