Górnik Zabrze nie pękł przed Fenerbahce
Górnik Zabrze zakończył swoją przygodę z kwalifikacjami Ligi Mistrzów. Remis w rewanżowym starciu z Fenerbahce nie wystarczył do odrobienia strat z pierwszego meczu w Stambule, przegranego różnicą jednego trafienia (0:1). Chociaż awans wywalczył przedstawiciel ligi tureckiej, po końcowym gwizdku piłkarze Michala Gasparika mogli schodzić z murawy z podniesionymi głowami. Jednym z tych, którzy nie ukrywali zarówno dumy z postawy drużyny, jak i rozczarowania wynikiem, był Lukas Sadílek.
– Momentami byliśmy lepszym zespołem. Szkoda tylko tego rzutu karnego na początku. Trzymałem go jedną ręką, później on upadł i nie wiem… Sędzia podyktował jedenastkę i później było już ciężko. Niemniej myślę, że zagraliśmy świetny mecz. Stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Przy wyniku 1:1 mieliśmy jeszcze okazje, żeby strzelić gola. Uważam, że cały zespół zasługuje na duże brawa – usłyszał Goal.pl od zawodnika ekipy z Zabrza.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
To właśnie faul Sadílka w polu karnym zakończył się „jedenastką” dla Fenerbahce, którą na gola zamienił Anderson Talisca. Czech nie uciekał od odpowiedzialności za tę sytuację i przyznał, że miał jasno określone zadanie.
– Rozmawialiśmy o tym przed meczem, że muszę szczególnie pilnować Milana Skriniara, bo jest bardzo groźny przy dośrodkowaniach. Chyba jednak za mocno go trzymałem – rzekł piłkarz.
- Zobacz też: Na taki wieczór czekali osiem lat. Arena Zabrze przeżyła prawdziwy rollercoaster [KOMENTARZ]
Zapytany o to, czy indywidualne krycie słowackiego stopera było elementem przedmeczowych założeń, odpowiedział bez wahania. – To było moje zadanie. Gramy takim systemem, że najwyżsi zawodnicy kryją strefę, a później w pojedynkach jeden na jednego mamy tylko trzech zawodników, którzy odpowiadają za trzech największych rywali. Tak to wygląda. Dlatego jestem bardzo smutny z powodu tej sytuacji – powiedział Sadilek.
Liga Mistrzów uciekła, ale Zabrzanie wysłali rywalom ważny sygnał
Mimo odpadnięcia z kwalifikacji Ligi Mistrzów w szatni Górnika nie brakowało przekonania, że taki występ może zaprocentować w kolejnych tygodniach. Zabrzanie pokazali, że są w stanie rywalizować jak równy z równym z zespołem dysponującym zdecydowanie większym potencjałem kadrowym i finansowym.
– Mieliśmy całą drugą połowę, żeby zdobyć bramkę. Mieliśmy sytuacje, wychodziliśmy sam na sam, ale się nie udało. Przed nami kolejny mecz. Chyba z Ferencvarosem albo Twente. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy – zadeklarował Sadilek.
Na zakończenie trzykrotny reprezentant Czech podkreślił, że mimo rozczarowania końcowym wynikiem drużyna może wynieść z tego spotkania wiele pozytywów.
– Graliśmy z bardzo mocnym zespołem i uważam, że momentami byliśmy lepsi. To daje pewność siebie. Szkoda tylko wyniku, bo zagraliśmy naprawdę dobrze, ale ostatecznie jest 1:1, a dalej awansowało Fenerbahce. I to jest najważniejsze – podsumował Sadilek.
Marzenia o występach w Lidze Mistrzów trzeba odłożyć zatem co najmniej na kolejny sezon. Występ przeciwko Fenerbahce pokazał jednak, że Górnik ma argumenty, aby z optymizmem patrzeć na dalszą rywalizację w europejskich pucharach. Jeśli wicemistrzowie Polski utrzymają poziom zaprezentowany przeciwko tureckiemu potentatowi, mogą jeszcze sprawić kibicom sporo powodów do radości.









