Mateusz Borek skomentował kompromitację Lecha Poznań w el. Ligi Mistrzów
Lech Poznań był o krok od awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Po efektownym zwycięstwie w pierwszym meczu nad Aarhus GF (4:1) wydawało się, że mistrz Polski ma komfortową zaliczkę i tylko prawdziwy kataklizm może odebrać mu promocję do kolejnej fazy rozgrywek.
Rewanż przy Bułgarskiej przyniósł jednak jeden z najbardziej dramatycznych scenariuszy w historii występów Kolejorza w europejskich pucharach. Duńczycy od początku konsekwentnie odrabiali straty. Ostatecznie Aarhus zwyciężyło (4:1), doprowadzając do dogrywki, a następnie do serii rzutów karnych. Mistrzowie Danii zachowali więcej zimnej krwi w konkursie jedenastek.
Bolesna porażka Lecha wywołała falę komentarzy. Głos po zakończeniu spotkania zabrał Mateusz Borek, który na antenie „Kanału Sportowego” nie ukrywał ogromnego rozczarowania. – Jestem zmiażdżony. Panowie, jestem zmiażdżony. Nie wierzę w to, co się wydarzyło. Martwiliśmy się o Górnika Zabrze, że przyjedzie Fenerbahce, że będzie ciężki temat, a oni zremisowali (1:1) – stwierdził.
– Dzisiaj musisz mieć szybkość z przodu, żeby wygrać mecz. Jakąkolwiek. Ishak dziś chodził między stoperami, Palma nie trafił z pięciu metrów, Walemark miał trzy przebłyski przez 80 kilka minut. Po zejściu z boiska zszedł do szatni, nie usiadł nawet, żeby kibicować swoim kumplom – zaznaczył. Poznaniacy w meczu III rundy el. Ligi Europy zmierzą się z KI Klaksvik z Wysp Owczych.









