Legia wdzięczna trybunom
Z nieba do piekła i znowu do nieba – Legia Warszawa w czwartkowy wieczór zagwarantowała swoim kibicom prawdziwy rollercoaster. Wojskowi już w 13. minucie wyszli na prowadzenie, ale po zmianie stron w ciągu 1 minut stracili trzy bramki i byli bliscy pożegnania się z marzeniami o europejskich pucharach. W doliczonym czasie gry Juergen Elitim zapewnił stołecznej ekipie dogrywkę, a 98. minucie Mileta Rajović dał jej awans. Edward Iordănescu po meczu przyznał, że nie spodziewał się takiego scenariusza rywalizacji przy Łazienkowskiej:
– (…) Nie zostawajcie trenerami. Nie jest łatwo żyć takimi wieczorami. Nie jest łatwo żyć takimi thrillerami. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Wszystko mogło się wydarzyć, ale tego bym nie wymyślił – stwierdził szkoleniowiec gospodarzy. (…) Pierwsze siedem minut w Szkocji i ostatnie pięć, a także 11 minut w Warszawie mogło wszystko zepsuć – dodał rumuński trener. – Awans wygrali dla nas kibice. To oni nas zakwalifikowali. Trzeba gratulować strzelcom, ale to kibice uratowali nam wieczór. Ufali nam do samego końca. To oni pchnęli nas do przodu – nie miał wątpliwości Iordănescu.
– Nie jestem szczęśliwy z tego, jak się zakwalifikowaliśmy. Chciałem większych rzeczy. Wiem, że można się cieszyć, ale ja taki nie jestem. W drugiej połowie straciliśmy głowę i musimy nad tym popracować. Patrzyłem na rywali, ale są rzeczy, na które nie mam wpływu – przyznał opiekun Legii.
Już o 13.00 Legia Warszawa pozna swoich rywali w europejskich pucharach. To właśnie wtedy rozpocznie się ceremonia losowania Ligi Konferencji.