Grad goli w Poznaniu. Lech nie dał szans FC Thun
Lech Poznań w czwartkowy wieczór podejmował przed własną publicznością FC Thun, czyli mistrza Szwajcarii. Podobnie jak Jagiellonia Białystok nie dali żadnych szans swoim rywalom. Kibice zgromadzeni na stadionie przy Bułgarskiej byli świadkami rzeźni. Kolejorz strzelił aż siedem bramek.
Festiwal bramek rozpoczął się już w 10. minucie, a jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Patrik Walemark. Szwed wykorzystał błąd obrońcy Thun i precyzyjnym strzałem posłał piłkę po długim słupku, nie dając bramkarzowi żadnych szans na udaną interwencję.
Dziesięć minut później podopieczni Nielsa Frederiksena zaczęli strzelać hurtowo. Pablo Rodriguez wypuścił prostopadłym podaniem Sayyadmanesha, a ten w sytuacji sam na sam skierował piłkę do siatki. Chwilę później kolejnego gola strzelił Patrik Walemark, a po nim na listę strzelców wpisał się Mateusz Skrzypczak.
Lechowi było mało, bo jeszcze przed przerwą piątego gola strzelił Radosław Murawski. Kolejną asystę zaliczył Pablo Rodriguez.
Koncertowa gra poznańskiego Lecha trwała w najlepsze. Po zmianie stron kibice oglądali kolejne trafienia. Dwie minuty po przerwie drogę do bramki znalazł Daniel Hakans, a w 79. minucie wynik ustalił Robert Gumny. Pierwszy mecz przesądził o losach tego dwumeczu. Trudno sobie wyobrazić, żeby za tydzień w rewanżu Kolejorz roztrwonił przewagę siedmiu bramek.
Lech Poznań 7:0 Thun (10′, 25′ Walemark, 20′ Sayyadmanesh, 31′ Skrzypczak, 45′ Murawski, 47′ Hakans, 79′ Gumny)









