Jose Mourinho nie wytrzymał
Jose Mourinho nie ukrywał oburzenia sposobem, w jaki potraktowano Real Madryt przed spotkaniem Ligi Mistrzów z AS Romą. Starcie finalnie zakończyło się zwycięstwem Królewskich (4:3). Klub miał dowiedzieć się o czteromeczowym zawieszeniu Viniciusa Juniora zaledwie dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem. Portugalczyk nie zamierzał przejść nad tym do porządku dziennego i otwarcie zakwestionował organizację rozgrywek.
– To co najmniej całkowity brak szacunku. Musieć grać w Atenach w środę wieczorem, wrócić do Madrytu prawdopodobnie około piątej rano, a potem grać w Walencji w sobotę, tuż przed przerwą na mecze reprezentacji, to kompletny nonsens. To absolutny nonsens – powiedział Mourinho cytowany przez oficjalną stronę internetową Realu Madryt.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Szczególnie mocno portugalski trener odniósł się do terminu ligowego starcia z Valencią. Jego zdaniem napięty kalendarz może budzić uzasadnione wątpliwości. – Zmuszanie nas do gry w sobotę w Walencji, co jest niesamowicie trudnym meczem… Nie wydaje mi się to zbiegiem okoliczności – stwierdził trener. Portugalczyk nie zaakceptował również argumentów dotyczących wpływu telewizji na ustalanie terminów spotkań.
– Nie daję się nabrać na typowe wymówki. Jestem w piłce nożnej od 25 lat. Wszystkie te wymówki dotyczące komentatorów telewizyjnych, że to oni wybrali sobotę na mecz. Po prostu już ich nie akceptuję. Za długo jestem w tym sporcie, żeby się na to nabrać – podkreślił Mourinho.
Trener Realu nie zamierzał także przemilczeć sprawy Viniciusa. – A sytuacja z Viniciusem, który dowiedział się zaledwie dwie godziny przed meczem, że został zawieszony na cztery mecze… To nawet nie wymaga komentarza. Madrytczycy nie są głupi. I zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby otworzyć ludziom oczy – zadeklarował trener.
Według przedstawionego terminarza Real ma zmierzyć się 4 listopada z AEK Ateny, a trzy dni później zagrać na wyjeździe z Valencią w La Liga.









