Barcelona nie ma litości dla rywali. Te liczby robią wrażenie
FC Barcelona urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki na starcie sezonu. Podopieczni Hansiego Flicka zdobyli już 17 bramek w czterech spotkaniach, co daje średnią aż 4,25 gola na mecz. Jak zauważa El Nacional, na tym etapie rozgrywek żadna drużyna z pięciu najmocniejszych lig europejskich nie może pochwalić się lepszym dorobkiem.
Barcelona rozpoczęła od pięciu trafień przeciwko Elche, później strzeliła dwa gole z Athletic Bilbao, a następnie po pięć razy pokonywała bramkarzy Rayo Vallecano i Valencii. Co ciekawe, ofensywna siła zespołu nie opiera się na klasycznej „dziewiątce”.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Flick znalazł sposób na wykorzystanie mobilności swoich najważniejszych zawodników. Lamine Yamal operuje po prawej stronie, Anthony Gordon po lewej, natomiast Raphinha często pojawia się w centralnej strefie. Brazylijczyk jest niezwykle aktywny w pressingu i dzięki ruchliwości potrafi kompletnie zgubić krycie. Kapitalnie prezentuje się również Fermin Lopez. Hiszpan zdobył już cztery bramki w czterech meczach i stał się kolejnym zawodnikiem, którego rywale muszą mieć na szczególnym radarze.
Barcelona imponuje przy tym nie tylko pod bramką przeciwnika. Zespół Flicka stracił gole tylko w spotkaniu z Rayo Vallecano, w którym dwukrotnie skapitulował. Oznacza to, że Blaugrana może pochwalić się jednocześnie najlepszym atakiem i jedną z najlepszych defensyw w lidze.
Na razie wszystko działa zatem niemal perfekcyjnie. Teraz największym wyzwaniem będzie utrzymanie tego tempa, szczególnie że przed Barceloną pojawia się również rywalizacja w Lidze Mistrzów. Najbliższym sprawdzianem będzie środowe spotkanie z Feyenoordem, które pokaże, czy ofensywna maszyna Flicka równie dobrze wygląda na europejskiej scenie.









