Uniwersalność i precyzja planem Helwetów na Italię

Piłkarze reprezentacji Szwajcarii
Piłkarze reprezentacji Szwajcarii fot. PressFocus

Reprezentacja Szwajcarii zmierzy się dzisiaj z Włochami w meczu drugiej kolejki fazy grupowej Mistrzostw Europy. Faworytem w tym starciu bez wątpienia jest ekipa Roberto Manciniego. Niemniej Vladimir Petkovic to postać doskonale znana na Półwyspie Apenińskim, znająca doskonale mentalność Włochów i trener, który może zaskoczyć kilkoma nieszablonowymi rozwiązaniami. Ma do wykorzystania uniwersalnych i zadziornych piłkarzy w swoich szeregach.

  • Reprezentacja Szwajcarii zmierzy się dzisiaj wieczorem z Italią na Euro 2020
  • Helweci w meczu z czterokrotnymi mistrzami Włoch nie będą faworytem
  • Pół żartem, pół serio przedstawiamy argumenty za ewentualna wygraną Rossocrociati

Reprezentacja Szwajcarii zawiodła z Walijczykami

Reprezentacja Szwajcarii po pierwszym meczu z Walią była oceniana negatywnie przede wszystkim za zbyt ostrożną grę. Po starciu z wyspiarzami Helweci noc spędzili jeszcze w Baku, aby w niedzielę o świcie wyruszyć w długą podróż do Rzymu, gdzie czeka ich kluczowa batalia z czterokrotnymi mistrzami świata. Chociaż na opiekuna Szwajcarów wylała się lawina krytyki, to ten przekonywał, że przygoda jego zespołu na Euro tak naprawdę dopiero się zaczęła.

Helweci w swoim pierwszym występie na europejskim czempionacie nie ustrzegli się indywidualnych błędów. Mimo że dzień wcześniej w medialnych przekazach przekonywali, że są gotowi na to, aby napisać nową historię. Szwajcarzy mieli coś do udowodnienia, bo w 2016 roku zakończyli udział w tego typu turnieju na 1/8 finału, przegrywając po serii rzutów karnych z Polską. 2021 rok ma dać więcej powodów do radości kibicom tej ekipy.

Lepszy rydz niż nic

Na Stadionie Olimpijskim w Azerbejdżanie podopieczni Petkovica nie przełożyli jednak słów w czyny. Byli apatyczni, wolni, niedokładni i przede wszystkim zbyt bojaźliwi, aby pokonać Walię w swoim pierwszym meczu na turnieju. Takie głosy napływały ze szwajcarskich mediów. Tymczasem urodzony w Sarajewie trener nie zgodził się z takimi opiniami. – Zasłużyliśmy na trzy punkty. Byliśmy zespołem dyktującym warunki, mającym więcej sytuacji strzeleckich od naszych rywali. Zabrakło nam jednak dokładności przy oddanych strzałach, a także szczęścia przy nieuznanym golu, gdy Mario Gavranovic znalazł się na minimalnym spalonym. Szkoda – mówił Petković.

Ogólnie zdaniem selekcjonera reprezentacji Szwajcarii po pierwszym spotkaniu na Euro szklanka po występie jego drużyny była do połowy pełna. – Twardo stąpamy po ziemi. Wywalczyliśmy punkt i wciąż jesteśmy w grze. Graliśmy przeciwko cenionemu przeciwnikowi, który z upływem czasu podejmował coraz większe ryzyko. Trzeba też pamiętać, że w tej ekipie jest wielu dużej klasy piłkarzy. Mówienie o Walijczykach jako o outsiderach na Mistrzostwach Europy, nie jest odpowiednie – przekonywał 57-latek.

Poprzeczka zawieszona jeszcze wyżej

W środowy wieczór na drodze Helwetów staną natomiast Włosi. Obie ekipy zmierzą się ze sobą po raz pierwszy od 10 lat. Czy reprezentacja Szwajcarii ma jakieś szanse z ekipą z Półwyspu Apenińskiego? Przedstawiamy kilka argumentów, że jej zwycięstwo jest możliwe.

Batalie z udziałem Helwetów i Włochów uznawane są za derby. Aczkolwiek wynik w tego typu starciach był łatwiejszy do przewidzenia niż na przykład w El Clasico z udziałem Barcelony i Realu Madryt. Obie ekipy mierzyły się ze sobą już 58 razy w historii. Squadra Azzurra to ta ekipa, z którą Szwajcarzy mierzyli się najczęściej. Z drugą pod tym względem Francją rywalizowali jak dotąd w 39 potyczkach. Ciekawostką jest z kolei to, że już we wrześniu Włosi z Helwetami zmierzą się ponownie w Bernie w jednym z dwóch zaplanowanych meczów eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Tym samym dużymi krokami zbliża się jubileuszowa 60. w historii konfrontacja między obiema ekipami.

Jak dotąd Squadra Azzurra wygrała ze Szwajcarami w 28 potyczkach, a 22 razy miał miejsce remis. Tymczasem w zaledwie ośmiu meczach górą byli Helweci. Po raz ostatni ta sztuka udała im się w 1993 roku w ramach eliminacji do mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych. Statystyki mówią zatem same za siebie i zdecydowanym faworytem potyczki w stolicy Włoch będą gospodarze. Warto jednak zastanowić się nad tym, co może przemawiać za ewentualnym triumfem Szwajcarów. Podchodzimy do tego tematu z nutką ironii.

Pięć argumentów przemawiających za Helwetami w meczu z Italii

  • Reprezentacja Szwajcarii ma mistrzów świata w składzie

Reprezentacja Szwajcarii ma swoich szeregach trzech zawodników, którzy w 2009 roku wygrali tytuł mistrza świata do lat 17. Są nimi: Granit Xhaka, Ricardo Rodriguez oraz Haris Seferovic. Ten ostatni dał zwycięstwo w pamiętnym turnieju swojej drużynie w starciu przeciwko Nigerii. Mecz zakończył się wynikiem 1:0.

  • Odbudowany snajper

Aby znaleźć zwycięstwo reprezentacji Szwajcarii nad Włochami w dużym piłkarskim turnieju, trzeba się głęboko zanurzyć w historii. Po raz ostatni miało to miejsce w 1954 roku. Wówczas wygrali 4:1, co do dzisiaj jest najwyższym zwycięstwem Helwetów nad ekipą z Półwyspu Apenińskiego. W tamtym starciu dwa gole strzelił Josef Hügi.

W środowym boju oczy szwajcarskich kibiców będą zwrócone na Breela Emobolo. Już w meczu z Walią zdobył bramkę, ale 24-latek nie zamierza się tym zadowalać. Ma za sobą niezły sezon w Bundeslidze, strzelając sześć goli w 31 meczach. Ponadto na koncie zawodnika znalazło się sześć asyst. Leonardo Bonucci i Giorgio Chiellini mogą mieć kłopoty z nim.

  • Niewielki skrzydłowy może zaskoczyć

Xherdan Shaqiri mierzy zaledwie 169 centymetrów. Zawodnik Liverpoolu ma jedną cechę, która czyni go wyjątkowym: jego łydki są niezwykle umięśnione. 29-latek w jednym z wywiadów wypowiedział się zresztą na ich temat. – Czasami istnieje większe prawdopodobieństwo odniesienia kontuzji ze względu na to, że są masywne. W każdym razie moc w nich zawarta bardzo mi pomaga i myślę, że to widać na boisku – mówił Shaqiri. Prawda jest jednak taka, że ostatnio piłkarz nie ma powodów do radości po występach w klubie. Częściej przesiaduje na ławce rezerwowych niż gra. Niewykluczone jednak, że Włochom napsuje sporo krwi.

  • Termy i Alpy lepsze niż Sardynia

Morze i słońce Sardynii dostarczają energii, która jednak z czasem ma ograniczone działanie. Po 15-dniowych wakacjach spędzonych w Italii po powrocie pojawia się zwykle ogromne rozleniwienie, po którym nierzadko pojawia się stan depresyjny. Szwajcarzy wierzą jednak, że dzięki swoim niezwykłym ośrodkowym wypoczynkowym mogą być lepiej przygotowani do gry od swoich od odwiecznych przeciwników. Przed startem Euro stacjonowali w St. Gallen, które słynie z niezwykłego klimatu uzdrowiskowego. Maksymalna temperatura w maju w tym miejscu to 14 stopni Celsjusza. Miejsce, w którym mleczarnia jest jedną z głównych “atrakcji” zgłaszanych przez Tripadvisor. Tym samym Szwajcarzy nie mogli po okresie przygotowawczym wpaść w dołek psychiczny. Bad Ragaz wydawało się idealnym miejscem do tego, aby wzmocnić zespół nie tylko pod względem fizycznym i taktycznym, ale także mentalnym.

  • VAR jest szwajcarski

W ostatnim spotkaniu Helwetów gol Mario Gavranovicia, nie został uznany. Niemniej trzeba wiedzieć, że w środowy wieczór Włosi zmierzą się nie tylko z 11 szwajcarskimi zawodnikami na murawie, ale również z technologią. W trakcie Mistrzostw Europy baza systemu wideoweryfikacji ma miejsce w Nyonie, które oczywiście znajduje się na terytorium Szwajcarii.

Komentarze