Finlandia – Belgia: Kolejny gol Lukaku i komplet punktów Czerwonych Diabłów

Piłkarze Belgii
Piłkarze Belgii Pressfocus

W Sankt Petersburgu Finlandia rywalizowała z Belgią. Roberto Martinez zgodnie z oczekiwaniami nie wystawił najsilniejszego składu, dając tym samym odpocząć niektórym zawodnikom przed fazą pucharową. Niespodziewanie starcie na stadionie Kriestowskijm rozkręcało się powoli. Czerwone Diabły pomimo znaczącej dominacji, nie były w stanie wykorzystać swojej przewagi. Wszystko zmieniło się w końcówce i Belgowie zdołali przełamać niemoc w ofensywie, ostatecznie wygrywając 2:0 (0:0).

Pełna dominacja Belgów do przerwy

Od pierwszych chwil spotkania stroną dominującą była reprezentacja Belgii. Czerwone Diabły z dużą łatwością odbierały piłkę rywalom, co chwile konstruując dogodne sytuacje bramkowe.

Tymczasem Finowie skupili się głównie na zadaniach defensywnych. Puchacze, mając na uwadze fakt, że do awansu wystarczy im tylko remis, niemalże zamurowali dostęp do własnej bramki.

Zaledwie po siedmiu minutach, dobrze zapowiadającej się akcji nie zdołał wykończyć Eden Hazard. Skrzydłowy Realu Madryt został zauważony przez Romelu Lukaku, jednak jeden z obrońców w ostatniej chwili zażegnał niebezpiecznej sytuacji, przecinając podanie. Co ciekawe, chwilę później role się odwróciły i to 30-latek mógł asystować przy trafieniu snajpera Interu Mediolan. Hazard wykonał kawał dobrej roboty, zmuszając przeciwnika do błędu, ale jego podanie pozostawiło już wiele do życzenia, przez co Lukaku nie miał większych szans na dotarcie do futbolówki.

Po kwadransie znów o swojej obecności na boisku przypomniał Romelu Lukaku. Tym razem napastnik otrzymał prostopadłe podanie od De Bruyne, lecz z kilku metrów minimalnie chybił i na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis.

Z kolei pierwszy celny strzał w spotkaniu padł dopiero w 23. minucie, kiedy Witsel spróbował swoich sił z dystansu. Wówczas Hradecki był na posterunku, dlatego też bez większego trudu wybronił te uderzenie.

Zdecydowanie najwięcej działo się tuż przed przerwą. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że Belgowie w końcu wrzucili szósty bieg. Hradecki musiał, co chwilę mieć się na baczności. Golkiper Aptekarzy robił wszystko, aby tylko uchronił swój zespół przed utratą gola. Jedną z lepszych okazji do zmiany wyniku miał Doku. Młody napastnik huknął z bliskiej odległości, ale strzał ten po raz kolejny padł łupem Hradeckiego

Finowie robili, co mogli, ale zabrakło im sił w końcówce

Od początku drugiej odsłony w grze obu drużyn mogliśmy zauważyć pewne zmiany. Finlandia trochę pewniej niż przed przerwą, zaczęła wyprowadzać kontrataki.

Jednak wszystko wróciło do normy po godzinie rywalizacji. Wówczas Hradecky ponownie ratował swoją drużynę z opałów. W pewnym momencie Eden Hazard wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił wprost w ręce -latka.

Parę akcji później piłka w końcu znalazła się w siatce Finów. Nieoczekiwanie już po kilkudziesięciu sekundach gol nie został uznany, ponieważ powtórki wideo ukazały minimalnego spalonego Lukaku.

Czerwone Diabły poczuły, że jest to moment, dzięki któremu mogą odmienić losy tego widowiska. Tak też się właśnie stało i kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry, Vermaelen wyskoczył najwyżej do dośrodkowania podczas rzutu rożnego. Po strzale głową odbrońcy futbolówka odbiła się najpierw od słupka, a potem trafiła w Hradeckiego, który nieszczęśliwie wpakował ją do własnej bramki.

Belgowie poszli za ciosem i kilka minut później ustalili ostateczny rezultat meczu za sprawą Romelu Lukaku. Snajper w swoim stylu z defensorem na plecach bez większego trudu obrócił się w stronę bramki i posłał pikę do siatki tuż obok bezradnego golkipera.

Finlandia z szansą na historyczny sukces

Pomimo dwóch porażek, Finlandia wciąż ma szansę na wyjście z grupy B. Po szalonym meczu w Kopenhadze, Puchacze w debiucie na Euro 2020 zakończyli fazę grupową na trzecim miejscu i przy odrobinie szczęścia będą mogli znaleźć się w gronie ekip, które awansują z trzecich lokat do fazy pucharowej.

Komentarze