To dlatego Widzew nie zwolnił, a odsunął Jovicevicia? Ważny punkt w kontrakcie! [MECZ TYGODNIA]

Gorąco jest ostatnio wokół Widzewa. W Łodzi dokonano zmiany trenera, ale Igor Jovicević został odsunięty, a nie zwolniony. Dlaczego? Odpowiedzią może być ważny punkt w jego kontrakcie. Odsłaniamy kulisy.

Igor Jovicević
Obserwuj nas w
SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Igor Jovicević

Dłużej nie było sensu czekać

Choć działacze Widzewa Łódź wiązali duże nadzieje z zatrudnieniem Igora Jovicevicia, to ostatecznie Chorwat okazał się ogromnym trenerskim niewypałem. Pod jego batutą Widzew punktował na bardzo marnym poziomie, a czarę goryczy przelała porażka z GKS Katowice, w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Dwa dni po porażce na Śląsku Widzew wydał komunikat, w którym poinformował, że na stanowisku trenera nastąpi zmiana. Nowym szkoleniowcem został Aleksandar Vuković, a Jovicević, co ciekawe, został odsunięty, a nie zwolniony.

O co chodzi w tej formule? Otóż jak już informowaliśmy, w kontrakcie trenera jest zapis, że w przypadku zwolnienia należy mu się odszkodowanie w wysokości rocznej pensji. To duża kwota, choć nieco mniejsza niż całość umowy, obowiązującej do lata 2027 roku.

Różnica może wynieść ponad 200 tysięcy euro

Natomiast… Z naszych najnowszych informacji wynika, że w konrakcie Jovicevicia jest jeszcze jeden, bardzo istotny zapis. Otóż jeśli Chorwat zostanie zwolniony w czerwcu, to wtedy należy mu się już tylko pół roku odprawy. I to może być właśnie powód tego, że Jovicević nie został teraz zwolniony, a odsunięty od pełnienia obowiązków.

W takiej sytuacji Widzew zapłaci mu pensje za najbliższe miesiące, a być może w czerwcu po prostu zmieni formułę odsunięcia w zwolnienie (chyba, że w międzyczasie strony znajdą inne warunki porozumienia, na przykład Chorwat podejmie inną pracę).

Powyższy scenariusz oznacza więc konieczność wypłaty dziewięciu pensji, a nie dwunastu. Ktoś powie, że w przypadku sum wydawanych ostatnio przez Roberta Dobrzyckiego, właściciela klubu, to pestka, ale… Ta „pestka” jest całkiem spora, bo różnica, a wiec trzy pensje, wynosi 225 tysięcy euro. Czyli jednak nie takie drobne. Ergo: zamiast 900 tysięcy euro Jovicević otrzymałby 675 tysięcy.

Vuko „kupił” kibiców

A wracając do najnowszych kwestii związanych z klubem. W piątek Aleksandar Vuković miał powitalną konferencję prasową i wypadł na niej bardzo dobrze. To akurat żadna niespodzianka, bo Serb z korzeniami zapuszczonymi w Polsce jest osobą bardzo inteligentną, która potrafi zyskać sympatię otoczenia.

Łódzcy kibice liczą też na to, że Vuko przekuje swoje doświadczenia w walce o utrzymanie z Legii i Piasta Gliwice. Pierwszy, niezwykle wymagający test, czeka go już dzisiaj, bo wieczorem łodzianie zmierzą się z rozpędzonym (w lidze) Lechem Poznań.

Natomiast obecna sytuacja niepokoi nie tylko kibiców tego klubu, ale i byłych piłkarzy. Całe zamieszanie skomentował dla nas Marek Koniarek, były doskonały napastnik GKS Katowice i właśnie Widzewa.

Tylko u nas