Wisła Kraków dostała zimny prysznic. Początek meczu był bolesny
Wisła Kraków wróciła z Gliwic bez punktów, ale z poczuciem, że w meczu pełnym zwrotów akcji była w stanie sprawić niespodziankę. Spotkanie z Piastem miało wszystko, czego kibice oczekują od futbolu, czyli siedem goli, zmiany prowadzenia, ogromne emocje i dramatyczną końcówkę. Ostatecznie to gospodarze zadali decydujący cios, ale Biała Gwiazda pokazała charakter, dwukrotnie odrabiając straty.
– Na pewno będzie sporo materiału do analizy zarówno w ataku, gdzie po złapaniu odpowiedniego rytmu radziliśmy sobie dobrze, jak i w obronie, bo jednak cztery bramki to sporo. Na spokojnie usiądziemy, będziemy analizować i wyciągniemy z tego wnioski, aby poprawić się na resztę sezonu – powiedział Maciej Kuziemka w rozmowie z Goal.pl.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Wisła miała trudny początek. Piast od pierwszych minut narzucił wysoką intensywność i szybko zbudował przewagę. Krakowianie z czasem jednak zaczęli odpowiadać coraz odważniej, pokazując mentalność, której brakowało im w pierwszych fragmentach rywalizacji.
– Można było to rozegrać lepiej, tak żeby wygrać, ale niestety to nie jest takie proste, jak tylko można powiedzieć. Taka jest piłka. Rywale popełniali błędy i my pewnie też. To jest dla nas lekcja i będziemy lepsi – zaznaczył zawodnik beniaminka PKO BP Ekstraklasy.
Charakter był widoczny
Szczególnie wymowny był fakt, że Wisła potrafiła wrócić do meczu mimo niekorzystnego wyniku. Zespół Mariusza Jopa przegrywał już 0:2, później 2:3, ale za każdym razem znajdował odpowiedź. Zdaniem Kuziemki właśnie ten aspekt pokazuje charakter drużyny.
Obrońca Białej Gwiazdy zwrócił także uwagę na różnicę poziomu między grą w Betclic 1. Lidze a w elicie. Wisła dopiero wróciła do PKO BP Ekstraklasy, ale już w pierwszych spotkaniach mogła przekonać się, że margines błędu jest zdecydowanie mniejszy.
– Jakość indywidualna zawodników jest większa i to widać w tych meczach – powiedział wprost Kuziemka o tym, co najbardziej rzuca się w oczy w związku z grą w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Maciej Kuziemka mówił wprost. „Nie szukamy wymówek”
Dodatkowym wyzwaniem w kontekście sobotniego starcia były także warunki atmosferyczne. Wysoka temperatura i przerwy na uzupełnienie płynów sprawiły, że spotkanie było jeszcze bardziej wymagające fizycznie.
– Nie można szukać żadnego wytłumaczenia. Nie gra się przyjemnie w tak wysokiej temperaturze, ale przygotowujemy się do tego. Byliśmy na to gotowi i wiedzieliśmy, co nas czeka – mówił piłkarz.
Jednym z największych pozytywów początku sezonu Wisły jest natomisst forma Jordiego Sancheza. Napastnik, wokół którego przed startem rozgrywek było sporo pytań, odpowiedział najlepiej, jak mógł, czyli golami. Po dwóch meczach ma już trzy trafienia.
– Jordi ciężko pracuje i nie dziwi mnie to, że ma te bramki na koncie. Potrafi znaleźć się w sytuacji, potrafi wykończyć. Mimo że była jakaś krytyka na niego, cały czas pracował i teraz mu się to spłaca – podsumował młody zawodnik.
Wisła po meczu w Gliwicach może czuć niedosyt, ale jednocześnie dostała potwierdzenie, że potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. Teraz przed zespołem Mariusza Jopa kolejne wyzwania i próba przekucia charakteru pokazana w Gliwicach na konkretne punkty. Najbliższa okazja w najbliższy piątek przy okazji potyczki z Wisłą Płock.









