Nagłych ruchów w Lechu nie będzie
Lech Poznań od porażki rozpoczął rok 2026. Piłkarze Nielsa Frederiksena na inaugurację rundy, która w teorii nazywa się wiosenną, choć z taką aurą nie ma nic wspólnego, ulegli przed własną publicznością Lechii Gdańsk aż 1:3. To wynik, który w połączeniu ze słabą grą może niepokoić część fanów. Liczyli oni bowiem na włączenie się do walki o czołowe miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy już od pierwszego meczu.
Tymczasem Kolejorz traci do pozycji lidera z Zabrza już siedem punktów. To wciąż różnica, która jest w zasięgu, ale biorąc pod uwagę, że drużyna ma także walczyć w Lidze Konferencji Europy oraz Pucharze Polski, może okazać się, że połączenie nie będzie łatwe do realizacji. Dlatego też być może pojawią się głosy, że większe zimowe transfery są jednak konieczne. Lech raczej dość spokojnie podchodził do potencjalnych wzmocnień i tę strategię podtrzymał Niels Frederiksen na konferencji prasowej cytowany przez serwis „KKSLech.pl”.
Rywal nas zaskakiwał, nie radziliśmy sobie z pressingiem. Zawiodły podstawy, tak to analizuję na szybko. Ale ta porażka nie sprawi, że nagle uaktywnimy się na rynku transferowym. Posiadamy jakościowych piłkarzy, choć dziś zawiedli – powiedział szkoleniowiec Lecha Poznań Niels Frederiksen cytowany przez „KKSLech.pl”.
Zobacz także: Jagiellonia lepsza od Widzewa. Siemieniec apeluje ws. warunków









