Lech Poznań poradziłby sobie w angielskiej piłce
Sam Greenwood był zapowiadany latem jako hitowy transfer w skali całej Ekstraklasy. Przez lata z powodzeniem grał na poziomie Championship, a nawet zanotował 25 spotkań w Premier League. Przed sezonem sprowadziła go Pogoń Szczecin, wierząc, że ten z miejsca wniesie drużynę na wyższy poziom. Tak się jednak nie stało.
Na przestrzeni tych kilku miesięcy Anglik miewał lepsze i gorsze okresy, ale na ogół nie spełnił oczekiwań. Rozegrał dotąd tylko 18 meczów w Ekstraklasie, gromadząc w tym czasie trzy bramki oraz dwie asysty. Portowcom wciąż grozi spadek z ligi, na co Greenwood nie ma recepty.
Greenwood przyznaje, że polska piłka mocno go zaskoczyła. Wymienia różnice między Ekstraklasą a Championship, jasno wskazując, że ta jest znacznie bardziej nieprzewidywalna. Docenia przy tym Lecha Poznań, który dla niego z powodzeniem poradziłby sobie na angielskim podwórku.
– Tutaj jest może trochę mniej taktyki, a więcej improwizacji. Trzeba walczyć o każdą piłkę, bo rywal w każdej chwili może zaatakować. Zdarza się też więcej błędów w defensywie, przez co gra jest bardziej spontaniczna. W Anglii widać większą kontrolę nad meczem, a jakość idzie w parze z intensywnością i walką. (…) Drużyna, która moim zdaniem ma najwięcej podobieństw do stylu angielskiego to Lech Poznań. Są poukładani taktycznie, powtarzalni i mają dobre wzorce. To drużyna, z którą grałem, i pomyślałem: „Mogliby być dobrym zespołem w Anglii.” – tłumaczy Greenwood w wywiadzie dla Weszlo.com.









