Bukari sprosta oczekiwaniom? Widzew wydał na niego 5 mln euro
Widzew Łódź tej zimy jeszcze głębiej sięgnął do kieszeni. Celem jest wzmocnienie drużyny i poprawa wyników, które jesienią nie były wystarczająco dobre. Tym razem klub działa ze znacznie większym przytupem – chwilę temu ogłosił Bartłomieja Drągowskiego, a wcześniej pobił rekord transferowy Ekstraklasy, po raz pierwszy w historii wydając kwotę w wysokości aż pięciu milionów euro.
Łodzianie postawili tym samym na Osmana Bukariego. 27-letni skrzydłowy ostatnio występował w Stanach Zjednoczonych, a do Widzewa trafił z Austin. Czas spędzony w MLS nie był jednak dla niego zbyt dobry – znacznie lepiej radził sobie w Europie, gdzie przed opuszczeniem kontynentu grał dla Crveny zvezda.
To właśnie w barwach serbskiej ekipy imponował najbardziej. W 78 meczach uzbierał 25 bramek oraz 20 asyst, występując też na poziomie Ligi Mistrzów. W Widzewie nie ukrywają, że wiążą z nim wielkie nadzieje. Uspokajają także kibiców, którzy mają obawy, czy faktycznie poradzi sobie w tym środowisku.
– Ja Osmana Bukariego znam nieco dłużej. Nigdy nie zapłacilibyśmy takich pieniędzy za zawodnika, który na koncie ma tylko występy w MLS. Ghańczyk grał na Słowacji, w Serbii, Belgii i we Francji. Tak naprawdę on wrócił do Europy, żeby znów pokazać pełnie swoich umiejętności. W Stanach Zjednoczonych nie poszło wszystko po jego myśli, a złożyło się na to wiele czynników. Jednym z nich był brak rodziny, ale także system amerykańskim, w którym nikt z ligi nie spada i gra się bez presji. Osman uwielbia grać pod presją, a w Widzewie będzie ku temu sporo okazji – wyjaśnił Dariusz Adamczuk w wywiadzie dla TVP Sport.










