Juventus zapłacił miliony. Efektów brak
Juventus po porażce z Como znalazł się w bardzo trudnej sytuacji w walce o czołową czwórkę Serie A. Bianconeri przegrali w Turynie po golach Mergima Vojvody i Lucasa Da Cunhi. Tym samym awans do Ligi Mistrzów nie zależy już wyłącznie od nich. Roma może odskoczyć na cztery punkty, jeśli pokona Cremonese.
Bilans ostatnich tygodni jest alarmujący. Juventus zdobył tylko jeden punkt w pięciu meczach we wszystkich rozgrywkach. W tym czasie stracił aż piętnaście bramek. Zespół Luciano Spallettiego wygląda na zagubiony i pozbawiony stabilności.
Tuttosport twierdzi, że główną przyczyną kryzysu są nieudane transfery z ostatnich trzech sezonów. Według turyńskiego dziennika jedynie Pierre Kalulu oraz Khephren Thuram okazali się realnymi wzmocnieniami. Obaj trafili do Juventusu latem 2024 roku. Reszta ruchów nie przyniosła oczekiwanego efektu.
Lista sprowadzonych zawodników jest długa i kosztowna. W sezonie 2024-25 Juventus wydał ponad 50 milionów euro na Teuna Koopmeinersa oraz ponad 51 milionów na Douglasa Luiza. Do klubu trafili także między innymi Nico Gonzalez, Francisco Conceicao, Randal Kolo Muani czy Michele Di Gregorio. Wcześniej zakontraktowano Timothy Weaha, Tiago Djalo czy Manuela Locatellego na stałe.
W kolejnym sezonie do zespołu dołączyli Jonathan David, Edon Zhegrova oraz Joao Mario. Mimo szerokiej kadry i dużych inwestycji efekty sportowe są mizerne. Juventus stoi w miejscu, a presja rośnie. W Turynie coraz głośniej mówi się, że bez trafnych decyzji transferowych powrót do europejskiej elity będzie bardzo trudny.
Zobacz również: Kane odpowiedział na zamieszanie wokół transferu do Barcelony









