Real Madryt albo FC Barcelona – te dwa kluby czekają na Haalanda
Manchester City usłyszał wyrok w sprawie naruszeń przepisów finansowych w Premier League. Angielski gigant został uznany za winnego 114 ze 115 zarzutów. Co to oznacza w praktyce? Obywatele na pewno nie unikną kary, ale tego, jak dotkliwa ona będzie jeszcze nie wiadomo. W grę wchodzi sankcja finansowa, odjęcie punktów, a w najgorszym przypadku nawet degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej plus utrata mistrzowskich tytułów.
Cała sytuacja sprawia, że przyszłość klubu stoi pod znakiem zapytania. Podobnie jest z zawodnikami, którzy niebawem mogą zacząć opuszczać tonący statek. Największą gwiazdą drużyny jest oczywiście Erling Haaland, na którego chrapkę mają największe kluby na świecie.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Nad przyszłością norweskiego piłkarza pochylił się dziennik Marca. Hiszpańscy dziennikarze sugerują, że Haaland może niebawem być zmuszony do podjęcia trudnej decyzji. Co prawda, wiąże go z Man City kontrakt do 2034 roku, lecz w obecnej sytuacji nie można wykluczyć odejścia. Kto mógłby sięgnąć po jednego z najlepszych napastników na świecie? Źródło pisze o dwóch klubach: Real Madryt i FC Barcelona.
Real od dawna ma na celowniku 26-latka. Interesowali się nim jeszcze, gdy grał w barwach Borussii Dortmund. Problem w tym, że obecnie Los Blancos ma w składzie trzy wielkie gwiazdy w postaci Kyliana Mbappe, Viniciusa Juniora i Jude’a Bellinghama. Żeby podpisać kontrakt z Haalandem, jeden z trzech kluczowych piłkarzy musiałby zostać sprzedany.
W teorii bliżej byłoby mu do FC Barcelony. Jego agenta Rafaela Pimenta ma bardzo dobre relacje z Joanem Laportą. Ponadto w Katalonii nadal szukają klasycznej dziewiątki, która zastąpi Roberta Lewandowskiego. Pytanie, czy Blaugranę stać na utrzymanie takiego zawodnika jak Haaland.









