Flick nie widzi miejsca dla Haalanda
Barcelona ma już pracować nad planem wzmocnień na kolejny sezon, a jedną z najważniejszych pozycji pozostaje środek ataku. Mimo to nazwisko Erlinga Haalanda nie ma być dziś realną opcją dla katalońskiego klubu.
Z doniesień wynika, że Hansi Flick nie ocenia Norwega przez pryzmat samej skuteczności, ale przede wszystkim dopasowania do swojego modelu gry. Niemiec ma stawiać na zespół oparty na wysokim pressingu, intensywności i dużej pracy bez piłki, a właśnie w tym obszarze ma widzieć problem.
Kluczowe znaczenie w tej ocenie ma mieć rola Lamine’a Yamala. Młody skrzydłowy jest przedstawiany jako jeden z filarów projektu i zawodnik, któremu daje się na boisku więcej swobody, także kosztem mniejszych obowiązków w defensywie.
To ma oznaczać, że pozostali gracze ofensywni muszą mocniej pracować bez piłki, by zachować równowagę całego zespołu. Właśnie dlatego Flick ma uważać, że Barcelona nie może pozwolić sobie na sytuację, w której dwóch piłkarzy jednocześnie daje drużynie mniej w pressingu. Według tej logiki Haaland, mimo ogromnej klasy i liczb, nie wpisuje się w układ, jaki trener chce utrzymać.









