Flick wciąż czeka na prawdziwego następcę Lewandowskiego
Barcelona tego lata sprowadziła Anthony’ego Gordona oraz Karima Adeyemiego. Dodatkowo, dopina hitowy transfer Rodriego, wielkiej gwiazdy Manchesteru City i bohatera ostatniego mundialu. To ruch, który ma zabezpieczyć środek pola w związku z kontuzją Frenkiego de Jonga oraz potencjalnym odejściem Marca Casado. Problem w tym, że najpoważniejsze braki wciąż nie zostały uzupełnione.
Mowa tu o sytuacji w ofensywie. Barcelona straciła po ostatnim sezonie Roberta Lewandowskiego, a lada moment do Paris Saint-Germain może przenieść się także Ferran Torres. Czy miejsce tego duetu zajmą Gordon i Adeyemi? Być może tylko na papierze, bowiem na pewno nie zastąpią znacznie skuteczniejszych zawodników. Hansi Flick wciąż nie ma do dyspozycji docelowego następcy Polaka.
Jest to realny problem, zwłaszcza, że do startu sezonu pozostało już niewiele. Barcelona od wielu tygodni ugania się za Julianem Alvarezem, którego piekielnie trudno wyciągnąć z Atletico Madryt. Wśród alternatyw wymieniani są między innymi Joao Pedro, Victor Osimhen, Dusan Vlahović czy Lautaro Martinez. Kandydatura tego ostatniego wydaje się bardzo ciekawa i pożądana przez Flicka.
Deco poznał już opinię szkoleniowca na temat bieżącej sytuacji kadrowej. Zgadza się z nim, że bez nowego, jakościowego napastnika, Barcelonie będzie trudno walczyć o najwyższe cele.









