„Świat zmierza ku upadkowi”. Guardiola nie wytrzymał na konferencji
Manchester City i Arsenal zmierzą się w finale Pucharu Ligi Angielskiej. Na ławce trenerskiej dojdzie do konfrontacji pomiędzy nauczycielem i uczniem. W przeszłości Mikel Arteta, który obecnie odpowiada za wyniki Kanonierów, był asystentem Pepa Guardioli. Ich relacje były jednym z wątków przedmeczowej konferencji prasowej. Dużo mówiło się o rzekomym konflickie obu szkoleniowców.
Podczas jednego z ostatnich bezpośrednich starć między Guardiolą i Artetą doszło do spięcia przy linii bocznej. 55-latek ujawnił, że odkąd jego rodak wyjechał do Londynu, nie utrzymują kontaktu. Zaznaczył jednak, że nie da się wciągnąć w żadne gierki dziennikarzy, którzy próbują sztucznie wykreować konflikt. Jednym z powodów, przez który nie utrzymują kontaktu, ma być napięty terminarz.
– Nie mam czasu, żeby jeździć do Londynu i nie sądzę, żeby on miał czas, przy grze w tylu rozgrywkach, żeby przyjechać do Manchesteru. Kiedy byliśmy tutaj, widywaliśmy się codziennie po pięć czy sześć godzin i to była zupełnie inna relacja niż ta, którą mamy teraz po pięciu czy sześciu latach w Londynie. Każdy trener ma mnóstwo obowiązków. Jeśli chcesz stworzyć jakiś konflikt między Mikelem Artetą a mną, to jestem już wystarczająco doświadczony, żeby w to nie wchodzić – odparł szkoleniowiec, cytowany przez dziennik AS.
Z równowagi wyprowadziło go jednak inne pytanie. Guardiola został zapytany przez jednego z dziennikarzy o używanie niecnych sztuczek przez Artetę i Arsenal. Wtedy trener Man City stracił cierpliwość i zaczął mówić o sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie.
– Spójrz, co dzieje się na całym świecie. Jesteśmy w środku chaosu i nikt nic nie robi. Świat zmierza ku upadkowi, a my siedzimy tutaj i rozmawiamy o tym, czy jedna albo druga drużyna stosuje jakieś „niecne sztuczki”. Są ważniejsze rzeczy niż to – powiedział Pep Guardiola.








