Lech Poznań – Aarhus GF: od 4:1 do 4:1
Chociaż Lech Poznań był wyraźnym faworytem do awansu i wszystko wskazywało na to, że także w rewanżowym pojedynku z Aarhus GF mistrzowie Polski sięgnął po zwycięstwo, to pierwsza połowa zmagań przy Bułgarskiej zakończyła się po myśli gości.
W 32. minucie przeciwnicy wykorzystali błąd Roberta Gumnego i dezorganizację w szeregach defensywnych Kolejorza. Jedenaście minut wcześniej Poznaniacy otrzymali rzut karny, ale po analizie VAR sędzia odwołał jedenastkę.
Piętnaście minut przerwy ewidentnie nie wystarczyło gospodarzom. W 55. minucie Kristian Arnstad wykorzystał rzut karny, podyktowany po zagraniu ręką. I w tym przypadku fatalną w skutkach pomyłkę zanotował Gumny, który w nieprzepisowy sposób zablokował uderzenie Frederika Emmery’ego.
W 75, minucie De Hvide zdobyli trzecią bramkę. Eric Kahl znakomicie dośrodkował z narożnika boiska, a Frederik Tingarer wygrał pojedynek powietrzny i celną główką pokonał Mateusza Lisa. To trafienie było ostatnim w regulaminowym czasie gry – piłkarzy czekała dogrywka.
Lech odpowiedział dopiero w 95. minucie. Mads Hedenstad odbił próbę Michała Gurgula, a Filip Jagiełło dopadł do piłki, uprzedził Mouhammade’a Camarę i przywrócił uśmiechy na twarzach kibiców.
Ale ich radość nie trwała zbyt długo. Po pięciu minutach Lis po raz czwarty musiał sięgać do siatki. Tym razem zaskoczył go Tomas Kristjansson. Islandczyk świetnie przymierzył przy słupku.
Więcej bramek w tym meczu już nie padło, co oznaczało, że o jego losach rozstrzygnie konkurs jedenastek. Rzuty karne lepiej wykonywali goście i to oni zmierzą się z Sabahem Baku w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów.
Lech Poznań – Aarhus GF 1:4 (0:1), 3:4 p.k.
Jagiełło 95′ – Bech 32′, Arnstad 54′, Tingarer 75′, Kristjansson 100′








