Athletic chce rewanżu na Barcelonie. Valverde mówi wprost

Athletic Club przygotowuje się do trudnego starcia z FC Barceloną w La Liga. Przed meczem trener Ernesto Valverde otwarcie przyznał że jego zespół chce zrewanżować się za wcześniejsze porażki.

Ernesto Valverde
Obserwuj nas w
Cesar Ortiz Gonzalez / Alamy Na zdjęciu: Ernesto Valverde

Valverde o wyzwaniu jakim jest mecz z Barceloną

Ernesto Valverde nie ukrywa że jego drużyna ma dodatkową motywację przed starciem z Barceloną na San Mames. W obecnym sezonie Athletic dwukrotnie przegrał z zespołem Hansiego Flicka. Najpierw Barcelona wygrała 4:0 w meczu ligowym w listopadzie a później 5:0 w półfinale Superpucharu Hiszpanii.

Szkoleniowiec przyznał że jego zespół chce odpowiedzieć na te porażki. – Oczywiście że chcielibyśmy. Wszyscy chcemy rewanżu na Barcelonie. Oni zwykle nie okazują litości swoim rywalom. Jeśli wygrywają wysoko to z jakiegoś powodu. Są obecnymi mistrzami liderami i faworytami do ponownego zdobycia ligi – powiedział Valverde cytowany przez SPORT.

POLECAMY TAKŻE

Trener Athletic podkreślił że styl gry Barcelony sprawia ogromne problemy rywalom. Drużyna ustawia linię obrony bardzo wysoko i zmusza przeciwników do dostosowania się do jej sposobu gry. Z jednej strony daje to pewne możliwości w ofensywie lecz zatrzymanie ataku Barcelony jest niezwykle trudne.

Valverde zwrócił również uwagę na napięty kalendarz rywali którzy walczą na kilku frontach. Barcelona oprócz ligi gra także w Lidze Mistrzów a dodatkowo zmaga się z problemami kadrowymi. Jego zdaniem dopiero po meczu okaże się czy będzie to sprzyjający moment na starcie z katalońskim zespołem.

Na pytanie o najważniejszych zawodników Barcelony trener nie wskazał tylko jednego nazwiska. Wymienił między innymi Raphinhę, Pedriego, Lamine Yamala, Fermina Lopeza oraz Pau Cubarsiego. Szczególnie wyróżnił młodego skrzydłowego. Podkreślił, że Lamine Yamal znajduje się obecnie w wyjątkowej formie i trudno wybrać tylko jednego kluczowego piłkarza tej drużyny.

Zobacz również: Allegri łączony z Realem Madryt. Milan podjął decyzję