Robert Lewandowski odpowiedział na krytykę
Robert Lewandowski wrócił do podstawowego składu reprezentacji Polski i odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. Kapitan Biało-czerwonych zdobył trzy bramki, a jego występ miał ogromne znaczenie po nieudanym spotkaniu ze Szwecją. Napastnik podkreślał, że potrzebował kilku dni, aby dojść do siebie po podróży i wymagającym zgrupowaniu.
– Miałem małą przerwę. Pierwszy mecz był taki trochę z nogami jak z waty. Ciężko było się przygotować. To była pierwsza podróż dla mnie w takim wieku, więc nie jest to takie oczywiste, żeby się do tego przygotować. Zresztą mówiłem też o tym, że wiem, kiedy ten kryzys przyjdzie. Po czterech czy pięciu widać było, że życie wróciło i dzisiaj w meczu od początku było to, co powinno być – mówił autor trzech goli w rozmowie z Mają Strzelczyk na antenie TVP Sport.
Lewandowski nie zamierzał jednak sprowadzać swojego występu wyłącznie do liczby zdobytych bramek. Po meczu zwrócił uwagę na znaczenie kolejnych trafień w narodowych barwach, szczególnie na PGE Narodowym, z którym wiąże ważne momenty swojej kariery.
– Ciągle jeszcze strzelam, więc z tego też się cieszę. Każda bramka dla reprezentacji coś znaczy. Wiem, że tutaj, na stadionie, jest to dla mnie coś wyjątkowego. Spełniają się marzenia. Zaczynałem tutaj od dziecka, grając na Stadionie Dziesięciolecia. Grałem tutaj, zdobyłem pierwszą bramkę na Stadionie Narodowym i teraz kolejne gole. Na pewno jest to wielka duma, z której bardzo, bardzo się cieszę – przyznał kapitan reprezentacji Polski.
Biało-czerwoni po przerwie ruszyli zdecydowanie mocniej. Lewandowski uważa, że wcześniej drużynie zabrakło odpowiedniego tempa. Chociaż po objęciu prowadzenia kontrolowała wydarzenia na boisku.
– W pierwszej połowie trochę siedliśmy. Kompletnie zabrakło takiej chęci na zdobycie kolejnej bramki. Przecież graliśmy sobie, pykaliśmy, ale trochę trzeba było przyspieszyć. W drugiej połowie to zrobiliśmy. Od pierwszej minuty były szybkie bramki, mieliśmy dużo przestrzeni. Wydaje mi się też, że dla chłopaków taka pewność siebie na pewno wzrośnie. Mam nadzieję, że z Bośnią też będzie to widać. Wróciliśmy do gry, taki też był plan, żeby dzisiaj wygrać, wrócić do gry. Teraz mecz z Bośnią i mam nadzieję, że tam będą kolejne punkty – powiedział zawodnik.
Kapitan tak zareagował na absencję w starciu z Bośnią
Nie wszystko tego wieczoru ułożyło się jednak po myśli Lewandowskiego. Napastnik obejrzał drugą żółtą kartkę w rozgrywkach i nie będzie mógł wystąpić w kolejnym spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną.
– Szkoda. W tej sytuacji po prostu chciałem zablokować piłkę, ale gdzieś najechałem na kostkę, na buta. To takie zagranie, za które można dostać żółtą kartkę. Emocje były dzisiaj duże. W każdej sytuacji czasami lubię złapać kontakt z przeciwnikiem, żeby go poczuć, a tu chciałem po prostu zablokować piłkę zewnętrzną częścią stopy. Sędzia pokazał mi żółtą kartkę. Muszę się z tym pogodzić. Wolę taką kartkę, gdzieś tylko w walce, niż jakąś głupią. Na pewno szkoda, bo po takim meczu ten kolejny też z chęcią bym zagrał. Mamy jednak na tyle silny zespół, że są kolejni zawodnicy, którzy na pewno godnie mnie zastąpią – zaznaczył piłkarz.
Nie wiadomo jeszcze, czy Lewandowski w ogóle uda się z zespołem do Bośni. Kapitan przyznał, że przy tak intensywnych podróżach musi znaleźć odpowiedź na pytanie, czy jego obecność poza boiskiem będzie miała sens.
– Te podróże po tylu latach nie są już takie, że hop-siup. Teraz ustalimy, czy jest sens. Ja nie lubię takich sztuczności. Co mi to da, że będę z chłopakami na stadionie, jak nie będę mógł grać na boisku? To będzie bardziej mnie bolało, niż gdybym został – podsumował zawodnik.
Poniedziałkowe spotkanie w Zenicy zacznie się o godzinie 20:45.









