Łukasz Fabiański: zawsze jest przykro, człowiek nie może być zadowolony słysząc, że nie będzie grał

Łukasz Fabiański
Łukasz Fabiański Grzegorz Wajda

– Zawsze jest przykro, niezależnie od czasu, w jakim dowiadujesz się, że nie będziesz podstawowym piłkarzem. Pojawia się takie uczucie smutku, choć nie wiem, jak to dokładnie ująć. Człowiek nie do końca jest zadowolony, ale nigdy nie chciałem tego roztrząsać i publicznie wyrażać żale – mówi Łukasz Fabiański.

Bramkarz reprezentacji Polski podczas spotkania z dziennikarzami dość szczegółowo opisywał swoje odczucia oraz moment, w jakim dowiedział się o decyzji Paulo Sousy.

– Dla mnie nigdy nie miało większego znaczenia, kiedy dowiadywałem się o roli rezerwowego. Bywałem w różnych momentach, gdy tę informację dostawałem i myślę, że jestem na tyle doświadczony, że mogę skoncentrować się na pracy. Wiem, że trzeba być przygotowanym, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wskoczysz do jedenastki. Jeśli chodzi o przeszłość, czasem byłem zaskakiwany decyzją selekcjonerów, teraz przyjąłem na spokojnie. Pewnie dlatego, że nie było blisko zgrupowania, nie było bezpośredniej rozmowy na “fizycznym” spotkaniu, a przez Skype’a. Byłem w domu z żoną, z dzieckiem, inaczej się takie momenty odbiera – mówił Fabiański. – Na obecną chwilę koncentruję się na Euro, zdaję sobie sprawę, że jestem najstarszy w drużynie, ale czuję się dobrze fizycznie i mentalnie- dodał.

Zdaniem bramkarza West Hamu Euro 2020 może być turniejem polskiej reprezentacji. – Patrząc na drużynę, jaką mamy, jest ogromna jakość i indywidualnie, i jako drużyna, nawet jak patrzę na ten obóz w Opalenicy i ciężką pracę, wierzę, że jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo fajny wynik – jak we Francji, może więcej. Przyznam że na tę chwilę nie do końca odczuwam tego że zbliżają się mistrzostwa Europy. Ale mam wrażneie, że wynika to z wszystkich okoliczności jak rozgrywane jest Euro. Myślę, że w Sopocie poczujemy to zdecydowanie mocniej. Choć nie śledzę tej całej otoczki, koncentruję się na treningu.

Fabiański wrócił też na moment do meczu z Rosją, w którym gol został zapisany na jego konto. – Jak sobie analizowałem tę sytuację, jako drużyna mogliśmy się zachować lepiej. Co do mojej osoby, przy tej bramce, jeśli chodzi o pozycję, ustawienie i decyzję, wszystko było OK. Była kwestia, czy trafię, czy nie trafię. Zabrakło mi, by piłka poleciała wyżej, w lewo lub prawo. Dystans był za duży, by stosować tzw. blok, bo wtedy piłka mogłaby przejść nade mną. Ogólne zachowanie było odpowiednie, nie mam pretensji do siebie.

Komentarze